 |
|
czy może istnieć na ziemi tak szalona, jedyna wierna i prawdziwa miłość, jaką ma ćpun do narkotyku?
|
|
 |
|
Deszcz stuka o parapet, a samotność do drzwi,
ale ręki nie wyciągne, godność nie pozwala mi.
Rozstania, powroty, tylko po co ty?
Skoro za parę dni, wspólnie stwierdzimy, że chuj w to.
|
|
 |
|
a teraz prędko, zanim dotrze do nas, że to bez sensu
|
|
 |
|
Nawet nie chce mi się ubrać. Nie mogę sobie wyobrazić, że w ogóle będzie jakiś dalszy ciąg. Nie wiem co z sobą zrobię. Zdaje mi się, że tak już zostanę w łóżku i będę spać, spać, spać.
|
|
 |
|
daj mi tylko tą jebaną świadomość , że teraz wylewam łzy nie bez powodu . że mam prawo , bo mnie kochałeś .. / paktoofoonika .
|
|
 |
|
jak cię wkurwia to co widzisz, to po prostu nie patrz, w świecie paranoi na razie żyje bez lekarstw
|
|
 |
|
przemyśl to dwa razy zanim kogoś nazwiesz bratem
|
|
 |
|
w twoich oczach to zobaczę , pokaż twarz, mówisz , że jesteś graczem tylko w co Ty grasz?
|
|
 |
|
to marsz zwycięstwa chodź nie obca klęska, przed siebie jak zawsze bez pasów bezpieczeństwa
|
|
 |
|
kontrolować rzeczywistość, reszta to formalność, ale trzeba zapierdalać, nie ma nic za darmo
|
|
 |
|
mimo wszystko chce wszystko, zgarnąć w sieć, żyć jak panisko, być i mieć
|
|
 |
|
będzie co będzie, stanie się co ma się stać i tak kurwa mać przedstawienie musi trwać
|
|
|
|