Szukam ukojenia w rymach głupot nie rozkminiam Los do nas się uśmiecha jak Hellowenowa dynia To mój azyl moja świątynia, ukryty wymiar Chodź czasem chciałbym żeby cały nasz gatunek wymarł
jeśli chodzę w luźnych spodniach, nie maluje się, potrafię wypalić cala paczkę fajek dziennie, klnę jakby to był mój język narodowy, lubię słuchać dobrego rapu, czasem lubię wypić, nie znaczy, ze jestem gorsza od ciebie, wytapetowana zdziro.