 |
|
- Wypuściłam szczęście. - Jak to wypuściłaś szczęście? - Nie zdołałam go złapać bo było trochę za ciężkie. - A jak wyglądało? - Miało metr siedemdziesiąt i piwne oczy.
|
|
 |
|
Jesteś egoistą, powinieneś ostrzegać dziewczyny, że ranisz.!
|
|
 |
|
Siedziałam cała zapłakana i roztrzęsiona z kubkiem gorącej czekolady w dłoni. Było już ciemno, słychać było tylko szelest opadających na ziemie liści. Powtarzałam sobie, że go nienawidzę choć w głębi serca wiedziałam, że gdyby chciał się w tej chwili spotkać to nawet bym sie nie zastanawiała
|
|
 |
|
Może i unikasz mojego wzroku, unikasz rozmów ze mną, ale przecież nigdy nie powiedziałeś mi w twarz, że nie chcesz. Powiedz, a dam sobie spokój.
|
|
 |
|
Zabijcie mnie ! Wszyscy kurwa będziecie mieć spokój !
|
|
 |
|
boję się Go spotkać na jednej z ulic. boję się Jego głosu, czy spojrzenia. boję się tego co powie. boję się, że przejdzie obojętnie udając, że mnie nie zna.
|
|
 |
|
Po raz kolejny słucham piosenki Pezeta, którą znam na pamięć, jak wszystkie inne z playlisty. Czuję jak po moim ciele rozchodzą się dreszcze. Piszę z Tobą, łzy napływają mi do oczu; znowu jest mi gorąco i ręce mi się trzęsą. Już nie wiem jak mam sobie radzić, gdy w środku wszystko mnie rozpierdala.
|
|
 |
|
Jeden koleś a osobowości kurwa milion.
|
|
 |
|
Nie pamiętam już Jego oczu, Jego spojrzenia, które tak na mnie działało. Chciałabym jeszcze raz rozpłynąć się pod Jego wpływem, poczuć ten przyjemny dreszcz niepewności. Ale to jest już niemożliwe i to mnie właśnie tak cholernie boli.
|
|
 |
|
Ojciec zawsze powtarzał mi żebym nie przywiązywała się do ludzi , ale jak zawsze musiałam być kurwa najmądrzejsza.
|
|
 |
|
Zakochanie? Sory, to ja już wolę grypę.
|
|
 |
|
Owszem, nie jestem ładna, nie mam dobrej figury, tu i ówdzie mam za dużo bądź za mało, nie jestem też oszałamiająco mądra ani zdolna; jestem też niezgrabna i infantylna; i za bardzo się wszystkim przejmuję i wyolbrzymiam problemy. Jestem też cholerną zazdrośnicą. A no i jeszcze jedno. Kocham Cię nad życie, frajerze.
|
|
|
|