 |
|
może tak jak w 'Pamiętniku' Sparksa spotkamy się za kilkanaście lat. będziemy wtedy innymi ludźmi, bardziej dojrzałymi i z innymi perspektywami. spojrzę w Twoje czekoladowe oczy tak samo jak kiedyś i przytulę Ciebie jak najmocniej potrafię. pewnie rozpłaczę się i zniszczę misterny makijaż, a smugi z czarnej maskary pokryją nieskazitelną koszulę, którą będziesz miał na sobie. potem usiądziesz na ławce w ogrodzie, a ja pójdę do domu zrobić Ci kawę, taką jaką najbardziej lubisz, bardzo słodką z mlekiem. trzęsącymi się dłońmi odpalę papierosa by uspokoić się chociaż na moment, poprawię makijaż i wrócę do Ciebie. zaczniemy rozmawiać, zupełnie swobodnie jakbyśmy widzieli się wczoraj, potem pójdziemy do łóżka, nakarmiona dotykiem zasnę w Twoich ramionach, a rano będziemy już pewni, że ten czas nic nie zmienił.
|
|
 |
|
I szmer Jego serca słyszę już na klatce.
|
|
 |
|
Kiedy my tu siedzimy umiera kilkadziesiąt osób, kilkanaście się załamuje, kilkoro właśnie płacze a co niektórzy teraz się śmieją
|
|
 |
|
Nieważne ilu chłopaków spojrzy się na mnie, nieważne ilu się podobam, nieważne jak przystojni oni będą - dla mnie najprzystojniejszym jesteś Ty i chcę podobać się tylko Tobie.
|
|
 |
|
Wierzę w to, ze w życiu nie ma przypadków i to, ze dowiedzialam się, że on ma oficjalnie nową dziewczynę na kilka dni przed 18stką nie było przypadkiem. tak właśnie miało być i to miał być znak, ze pora zacząć dorosłość z czystym kontem, nie patrząc wstecz. Zaczynam wszystko od nowa i wierzę, ze w końcu odnajdę swe szczęście. Na mojej 18stkowej imprezie zobaczę go ostatni raz i definitywnie pozegnam się z przeszłoscią. ;))
|
|
 |
|
To nie brak miłości, to nie błędy, to nie sprzeczki sprawiły, że nie ma już mojego M i Twojego Y. To kłamstwa, które leciały jak najpiękniejsze ptaki z Twoich ust wprost do mnie. Zachwycały mnie swą nietuzinkowością, różnorodnością i oryginalnością. Sprawiały, że nie potrafiłem oddychać ani spać wciąż myśląc o każdym słowie i wyrazie Twojej twarzy wypowiadającej go. Biegłem za każdym wyrazem jak dziecko za motylem na łące. Chciałem je uchwycić i zachować już na zawsze w sercu wraz z Twoim spojrzeniem. Chciałem by były definicja Twojego imienia i Słońcem w pochmurne dni. Ale za chwilę obraz malowany Twoimi czerwonymi wargami spadł i rozpadł się na części. Miał na sobie pokrywę iluzji, która również zamieniła się na drobne fragmenty. Ptaki okazały się sępami. Jestem jak Prometeusz, ale różni nas to, że ja ukradłem Anioła Bogom, a oni za karę zesłali sępy by codziennie na nowo zjadały moje serce.
|
|
 |
|
po Twoim odejściu wszystko wydawało się takie puste, próbowałam to wypełnić alkoholem i nikotyną, czy jakimiś chorymi akcjami czy beznadziejnymi zauroczeniami i wiesz co Ci powiem? udało się, bo w końcu pomału układałam sobie życie, aż w końcu się udało. / samowyrczalna
|
|
 |
|
wierz w to co kochasz. kochaj w to co wierzysz.
|
|
 |
|
-Biegasz z rana?
-Tak, głównie po mieszkaniu, krzycząc: "Kurwa, zaspałem!"
/?
|
|
 |
|
mówię wprost co czuje, ukrywam uczucia, krzycze, milcze, cierpię, śmieje się , znów wariuje i chyba idę kolejny raz na dno. / samowystarczalna
|
|
 |
|
Bo Ty nie znasz tego uczucia gdy ktoś daje Ci nadzieję, a potem brutalnie odbiera, jak napawa się Twoim upadkiem. Jak lekceważy Cię i daje Ci do zrozumienia, ze miedzy Wami nigdy nic nie było. Nie wiesz jak to jest gdy wracając do domu nie możesz iść prosto bo dławisz się łzami. Nie znasz tego uczucia, które towarzyszy mi za każdym razem gdy widzę miejsca, w których jeszcze niedawno byliśmy szczęśliwi. Nie masz pojęcia co czuję gdy widzę Cie z nią i gdy uświadamiam sobie jaka jestem beznadziejna. Nie wiesz jak się czuję gdy każdy pyta co się stało, a ja nie mogę odpowiedzieć bo każda myśl o tym sprawia, że wybucham płaczem. Muszę udawać szczęśliwą i uśmiechniętą osobę, bo nic innego mi nie pozostało. Nie znasz tego cholernego uczucia gdy pęka Ci serce i mam nadzieje, że nigdy go nie poznasz.
|
|
 |
|
Już jest za późno. Czas wszystko zniszczył.
|
|
|
|