 |
|
mam wrażenie, że tamtej jesieni wystawiłam szczęście na allegro, a tryb w którym się obecnie znajduję to cholernie staranie o unieważnienie sprzedaży, do której doszło.
|
|
 |
|
kumpel, który ogarnął, że drugi ziomek stoi nad Nim, na schodach = podniesie się, odwrócenie się ku tamtemu i darcie mordy na cały korytarz: 'KAAŚKA, KAAŚKA!'
|
|
 |
|
znajoma? zapyta, jak nam się układa, ile to już jesteśmy ze sobą, ewentualnie poruszy rozkminę o tym, jak koleś całuje. mama wygłosi tradycyjną formułkę o zabezpieczeniu. a przyjaciółka - po prostu zapewni, że gdyby coś się spieprzyło, cokolwiek, zawsze będzie.
|
|
 |
|
miłość, level 12, poziom hard.
|
|
 |
|
Każdy ma swój "typ", który lubi. Rozumiesz. Jedni lubią ciemne oczy, inni jasną karnację i piegi, a jeszcze innym wystarczy zniewalające spojrzenie czy też delikatny uśmiech i poczucie humoru. Osobiście lubię blondynów z zielonymi oczami i lekko opaloną skórą. Wysokich, którzy świata nie widzą poza swoją dziewczyną, ale jednocześnie są nieco niegrzeczni. Chłopaków w rurkach i luźnych bluzkach. Nie pasujesz do tego opisu. Jedynie co się zgadza, to to, że jesteś wysoki i że masz zielone oczy. I choć widziałam już nie jednego, który był wręcz idealny, zgadzał się kropka w kropkę z opisem, to i tak wciąż wolę ciebie. Dlaczego ? Dlaczego tak jest ? Bo widzisz, ludzie choć posiadają swój ideał, tak naprawdę tego nie pragną. Wolą coś, co nie zgadza się z ich wymaganiami, by się nie nudzić. Chcą cierpieć, śmiać się i płakać. A przez całe swoje życie udają, choć tego nie wiedzą, że szukają tego ideału. To taka gra, przygoda dla każdego. Podczas gdy swój ideał już dawno znaleźli.
|
|
 |
|
nic o mnie nie wiesz. nie wiesz, bo widziałeś mnie tylko jak się uśmiechałam. a co z drugą stroną medalu ? tak, ona jest. nigdy nie słyszałeś jak płakałam, chociażby do słuchawki telefonu. nie widziałeś moich popuchniętych i zaczerwienionych oczu, z których ciekły łzy. nie zatrzymując się nigdzie po drodze - one głośno spadały na ziemię, jakby ważyły tonę. nie otworzyłam się na tyle przed tobą. nie pokazałam ci tego, co we mnie najpiękniejsze, tych szczerych uczuć, które chowam w sobie gdzieś głęboko. nigdy tego nie zapomnę. nikt tak nie płacze - tak szczerze i boleśnie. przez niego.
|
|
 |
|
Tak się składa, że ja będę zazdrosna o wszystko co związane jest z tobą. O każde twoje ruchy, gesty i podrywy kierowane do innych dziewczyn, o twoje koleżanki, o twoich kolegów, o to co z tobą się wiąże, o twój byt ! Ja kurwa próbowałam, ale niestety - nie umiem zapomnieć.
|
|
 |
|
imię zapisane podczas przerwy na moim nadgarstku. niebieski odcień odznaczający się na tle skóry. Jego wyczekujące spojrzenie, lekki uśmiech i cichy szept, że uwielbia mieć mnie przy sobie. świadomość, że wkrótce, któregoś wieczoru to wszystko pryśnie.
|
|
 |
|
nie znoszę delikatności i ustępstw. nie potrzebuję wiadomości na dobranoc. rodzice? powoli zwątpili, bo jedyną wersję mnie, jaką chcą znać to ta dziewczynka w sukience bawiąca się lalkami. nikt nie chciał ogarnąć, jak stopniowo z warkoczy przeszłam na rozpuszczone włosy, z powrotów prosto do domu na włóczenie się po okolicy i powrót o kilka godzin później. nie chcieli tego słuchać - moich chorych słowotoków oraz rapu, który coraz częściej sączył się z głośników. stopniowo zmieniłam swoją garderobę, sposób patrzenia na świat, zasady i uczucia. często się mądrzę, udaję, że dużo wiem, a wymiękam przy prostym pytaniu, więc ułatw - na chuj chcesz mnie mieć?
|
|
 |
|
zabroń mi narzekać. zabroń mi wykurwiać na wszystko, kiedy coś mi nie przypasuje, zabroń mi się wkurzać, zabroń mi być taką jaką jestem. zabroń mi złego zachowania, pyskowania, nawyków, gdy mimowolnie wyskakuję do kogoś z pięściami. pozwól mi tylko robić to, co kocham - latać po boisku rzucając się do odbioru, siedzieć po ciemku wsłuchując się w wersy chady, czy piha. lecz nade wszystko pozwól mi być przy sobie.
|
|
 |
|
na pytanie czy boi się jutra odwrócił wzrok. bez słowa odpalił wyjętą z kieszeni fajkę i wziął do płuc pierwszego bucha. odchrząknął. - niby czemu? niżej już nie upadnę.
|
|
 |
|
przykucnął przede mną wyjmując mi z rąk podręcznik od niemca. - Ty, fajki, rap, pół litra... i ja? wieczorem? - zagadnął odnajdując moją dłoń równocześnie zaczynając ją rozgrzewać. stopniowo było mi coraz cieplej, przestałam zwijać się w kłębek na środku szkolnego korytarza, a na usta wpełznął uśmiech. - czemu nie. - mruknęłam nachylając się w Jego stronę. podczas krótkiego buziaka w Jego policzek pierwszy raz zaczęłam żałować, że nie cofnę czasu, nie odzyskam swojego serca. po prostu to wyczekujące, czułe spojrzenie skierowane wprost na mnie oznaczało jedynie plan awaryjny.
|
|
|
|