 |
|
Za każdym razem gdy chciała Go znienawidzić, przypominała sobie ile razem przeszli . ♥
|
|
 |
|
za każdym razem po dziesiątym kieliszku Ty i Twoje odejście staje się w chuj zabawne, a to co było między Nami po prostu nieważne. | endoftime.
|
|
 |
|
kiedyś chciałam tylko usłyszeć z Twoich ust, że tęsknisz, mieć pewność, że zależy Ci na mnie. a dzisiaj? to już nieważne, jutro i tak pozostanie tylko kilka wspomnień, ale mimo wszystko ja nigdy nie zapomnę. | endoftime.
|
|
 |
|
patrz tyle lat, nic się nie zmienia, browary w dłoniach, jointy w zębach, miłość w burdelach. | Pezet & Małolat.
|
|
 |
|
pragnęłam by uderzył mnie prosto w twarz, powiedział - spierdalaj, niż wyzywał od najgorszych. słuchałam tego w milczeniu, ale w końcu wybuchłam. jeden cios, drugi cios. złowieszczy śmiech osoby, którą kochałam ponad życie. -myślisz, że to boli? - wyszeptał chamskim tonem. poddałam się. dym nikotynowy rozpędził cały ból, miłość, żal.
|
|
 |
|
kiedy mówi mi 'Księżniczko', naprawdę czuję się jak w bajce.
|
|
 |
|
mimowolne palpitacje na Twój widok. tak już jest. uczuć nie wymażę.
|
|
 |
|
codziennie wieczorem kładę się do łóżka. pachnę jak guma do żucia, na ciele orbit owocowa, na włosach miętowa. przykrywam się kołdrą, wtulam się w Twoją, dużą, czerwoną bluzę wypryskaną perfumami i skrupulatnie ogarniam treść esemesa na dobranoc, w którym zawarta jest przesadna ilość czułości. później zasypiam z uśmiechem na twarzy i przekonaniem, iż jestem w odpowiednim miejscu, o odpowiednim czasie.
|
|
 |
|
nie jest idealnym mężczyzną. nie jeździ na białym koniu, nie przynosi mi czerwonych róż. gdy zezłości się, zostawia mnie, odpycha, czasami palnie coś nieodpowiedniego, a ja płaczę. ale wiesz co. wolę pyskatego, niegrzecznego chłopca niż ciepłą kluchę, która nawet odpyskować nie potrafi.
|
|
 |
|
zrozum, ta tęsknota za tym co było, tym co łączyło, za Nami zabija z dnia na dzień coraz bardziej, zabija tą dziewczynę, którą jeszcze niedawno byłam a, której już nigdy nie poznasz po raz kolejny. | endoftime.
|
|
 |
|
a nocą? źrenice zdawały się zakrywać tęczówki, serce miało nieregularny rytm, a ja walczyłam z powietrzem.
|
|
 |
|
miłość otulona dymem z papierosa, kolejne zaćmienie serca.
|
|
|
|