 |
|
JUŻ brakuje mi Twojego śmiechu, gadania, narzekania na mnie, rannych rozmów z kotami, wypytywania mnie o całe moje prywatne życie, brakuje mi Twojej troski i zapachu i uwierz, zatrzymałabym Cię bo byłabym w stanie, ale nie kiedy Ci cholernie mocno zależy.
|
|
 |
|
najgorsza będzie ta pustka, cisza ogarniająca cały dom.
|
|
 |
|
tak strasznie się bałam, bałam się codziennie. Budziłam się rano, myśląc ''oby dziś telefon nie zadzwonił'' działało. Do dziś. Nie zostawiaj mnie taką, błagam...
|
|
 |
|
jestem przygotowana na kolejne rozczarowanie, może z rozsądku, a może z konieczności. przyzwyczaiłam się, że po czasie szczęście zamienia się w smutek, rozszerzający źrenice i zapełniający tęczówki łzami, które spadają po zaczerwienionych policzkach niszcząc przy tym misterny makijaż. moja pewność siebie przemieni się w strach o nasze jutro, zacisnę pięści i będę naprawiać wszystko pierwszy raz, uda się to dzięki mojej wytrwałości, ale później wszystko zepsuje się znowu i znowu, aż w końcu nie zostanie z tego nic. ucieknę przed rozstaniem zastraszając Twoje serce łzami doskonale wiedząc, iż nie potrwa to już długo i mimo ogromu uczucia jakim siebie darzymy uciekniesz, bo jestem trudna i nie wyobrażasz sobie bycia z kimś tak skomplikowanym, a ja będę cierpieć miesiącami, a nawet latami i nigdy więcej nie zrozumiem siły miłości, której tyle oddałam.
|
|
 |
|
zapukał i wszedł do środka. zapomniałam chociaż na sekundę o bólu i strachu. wiedziałam, że gdy tylko mnie opuści smutek rozgości się w moim sercu i rozproszy chwilowy spokój w głowie. czułam delikatne pocałunki na skórze, jakby muśnięcia wiatru i zrozumiałam, że jest aniołem, tak samo zagubionym jak ja. gdy odszedł poczułam jak zamykam się w innej rzeczywistości. smak cierpienia stał się nieunikniony, a jego wspomnienie spadło na ziemię jak kropla rosy z liścia poruszonego przez wiatr i zniknęła zabierając ze sobą ostatnią krztę nadziei na lepsze jutro.
|
|
 |
|
nie mogę już, nie wytrzymuję. płaczę, bo nie mogę być sobą i jestem zamknięta w czterech ścianach. zostałeś mi tylko Ty, mój Aniele, lecz i Tobie ucięli skrzydła. nie docenię już tego, że po burzy przychodzi tęcza, bo została tylko cisza, taka jak przed burzą, a w oddali słychać krzyk niespokojny, to wołanie o pomoc, którego nikt nie zauważa. odchodzę w otchłań zapomnienia i jedyne co pozostaje w moim sercu to małe wspomnienie, które ukrywam głęboko by nikt mi go nie odebrał. samotność jest moją najlepszą przyjaciółką, jej powierzam swoje troski i tęsknotę, która codziennie targa moją duszą i jedynie ona zna sekret ukrywany latami, tak głęboko we mnie i tylko ona stara się mnie zrozumieć.
|
|
 |
|
Ciągle chce mi się płakać. Karol proszę wróć, nie zostawiaj nas, proszę. Kochamy Cie. Na zawsze zostaniesz w naszych myślach, sercach, pamięci. Ku pamięci Karola R. Który odebrał sobie życie przez dziewczynę.
|
|
 |
|
Gdy wyszłam na facebooka okazało się że prawie wszyscy już wiedzą. Zobaczyłam wpis jego starszego brata, 'franciszka zwracaj, wszyscy cie kochalismy , kochamy. Czemu nam to zrobiłeś?' dopiero teraz zrozumiałam że jego nie ma, że on nie żyje, że mój kolega odebrał sobie życie. Do siostry napisałam czy coś wie, odpowiedziała mi że podobno przez dziewczynę się zabił.że nie mogę w to uwierzyć. Dopiero teraz zaczęłam płakać, wystarczy że pomyśle naszych wspólnych chwilach i od razu widzę jego jak się wiesza,że wyobraźnia szaleje,
|
|
 |
|
Wszystko było świetnie, naturalnie wesoła, tak zwyczajnie. Kiedy się dowiedziała że jej kolega z gimnazjum, z którym spędziła przecież tyle czasu powiesił się, odebrał sobie życie, ostatnio nie mieli kontaktu, poprostu nie mieli czasu, nigdy nie byli razem, ale była między nimi nic sympatii, kiedy koleżanka powiedziała tylko słowa "Karol się powiesił" zrobiło jej się ciemno przed oczami, nie wiedziała czy ona żartuje. Gdy rano czekała na busa,imię karetka na sygnale szybko jechała w kierunku jego miejscowości. Wszystko zaczęło układać się w całość. Tylko nie zrozumiałam jednego, jedno słowo tylko ciągnęło mi się na usta DLACZEGO? Dlaczego odebrał sobie życie? Nie docierało to do mnie, przecież to niemożliwe, w drodze do domu zadzwoniłam do domu czy co wiedzą, powiedzieli że jeszcze nie. Kiedy weszła do domu okazało się że mama wie, i że mama o wszystkim wie, i że to prawda,znowu zrobiło jej się słabo. Nie płakała, było mi prostu dziwnie
|
|
 |
|
– Czy opuścił Cię kiedyś ktoś, kogo kochałaś? – Owszem. Zawsze ktoś kogoś opuszcza. Czasem ten drugi cię ubiegnie. – I co wtedy zrobiłaś? – Wszystko. Wszystko, ale to nic nie pomogło. Byłam strasznie nieszczęśliwa. – Długo? – Tydzień. – To niedługo. – Cała wieczność, jeśli się jest naprawdę nieszczęśliwym. Każda cząstka mojej istoty tak była nieszczęśliwa, że kiedy tydzień minął, wszystko się wyczerpało. Moje włosy były nieszczęśliwe, skóra, łóżko, nawet suknie. Nieszczęście wypełniło mnie tak całkowicie, że nic poza nim nie istniało. A kiedy nic już nie istnieje, nieszczęście
przestaje być nieszczęściem, bo nie ma go z czym porównać. I wtedy następuje kompletne wyczerpanie. I wtedy to mija. Powoli zaczyna się żyć na nowo. | Erich Maria Remarque
|
|
 |
|
zazdroszczę mu mnie.. tak mocno kochającego serca mu zazdroszczę. [ ciamciaa ♥ ]
|
|
|
|