 |
|
Od pięciuset sześćdziesięciu pięciu dni, nie było takiego momentu w którym nie czułabym strachu, że Go stracę. | idżysrlz.
|
|
 |
|
To koniec, dopij piwo i spal papierosa, idź spać dziewczyno, on już Cie nie kocha .
|
|
 |
|
byłam w stanie rzucić wszystko, dosłownie wszystko - bo pracę, szkołę i wkurwionego faceta - tylko po to by czuwać nad Twoim zdrowiem. byłam w stanie nie spać osiemdziesiąt godzin, czuwając przy Twoim łóżku. byłam w stanie przesiadywać całe dnie na komendzie, modląc się, by Cię wypuścili. byłam, jestem i będę w stanie zrobić dla Ciebie wszystko - w końcu tylko Ciebie nazywam bratem. || kissmyshoes
|
|
 |
|
to dziwne uczucie, być czyimś spełnieniem marzeń. / lavli.et
|
|
 |
|
Miałem marzenia i plany. Podobno człowiek, który się ich wyzbywa przestaję być człowiekiem. Zaczyna się cofać emocjonalnie i duchowo, stając się maszyną. Po prostu umiera. Miałem to, miałem szczęście i nawet uśmiech na twarzy. Miałem chwile, które mogłyby posłużyć do scenariusza filmu czy to horroru, romansu, a może komedii. Miałem serce, może chore, ale było. Miałem duszę, trochę zagubioną i rozmarzoną, ale zachwycała, gdy wgłębiałeś się w nią. Dziś, teraz, mam rany i blizny. Roztrzaskane serce i podartą duszę. Zranioną nadzieję i zgwałconą wiarę. Marzenia prysły jak czar tamtych dni. A plany, kurwa, przecież i tak je chuj strzeli. A co będzie jutro? Jutro będzie kolejny dzień. Kolejny, który nie zmieni zupełnie nic. I choć chciałbym przestać się gubić w ciemnościach wnętrz mojego ciała, nie potrafię. Potrzebuję Słońca. Słońca, które ogrzeje i rozświetli mnie. Ale czy dziurawy Księżyc może prosić o Słońce?
|
|
 |
|
"nie rozumiem,jak możesz mieć inne zdanie,jak kurwa możesz się ze mną nie zgodzić"-wyskoczyła do mnie siostra.czułam jak podnosi mi się ciśnienie,i jak mam chęć przypierdolić Jej,by w końcu zrozumiała."gówno wiesz"-wydarłam się,biorąc torebkę i kierując się do drzwi.zastawiła mi drogę,wyrywając rzeczy z ręki."popierdoliło Cię.jeżeli teraz wyjdziesz,i nie zmienisz zdania,nie znamy się już"-krzyknęła mi w twarz.zabolało,zwłaszcza końcówka Jej wypowiedzi.spokojnie zabrałam z Jej rąk swoje rzeczy,wzięłam głęboki oddech,powiedziałam:"za mało jeszcze wiesz o życiu,by podskakiwać do mnie w ten sposób.za młodym szczylem jesteś by wiedzieć jak było",po czym wyszłam z domu.stała wpatrzona we mnie,w oczach mając chęć zajebania mi.odwróciłam się w Jej kierunku, jeszcze na chwilę, po czym ze łzami w oczach powiedziałam:"jeszcze wrócisz,i będziesz błagać o ten kontakt.a,i pamiętaj, i tak zawsze za Tobą pójdę,nawet w najgorsze bagno jakie się wpierolisz",schodząc w dół po schodach.||kissmyshoes
|
|
 |
|
za każdym razem, gdy tylko jestem w pracy, przychodzi i siada przy barze. nie znam ani Jego imienia, ani niczego o Nim nie wiem, oprócz tego, że ma zaskakująco dobry styl ubierania się, zielone oczy i zarost. za każdym razem gdy stoję na barze, dostaję od Niego napiwek - nigdy w formie pieniężnej. albo jest to słodko zawinięta karteczka z napisem: "uśmiechaj się tak częściej", albo pudełeczko, a w nim jakaś słodkość, różnie. nigdy nic nie mówi, tylko patrzy,i uśmiecha się. jest tak bardzo intrygujący, i wydaje się być inteligentnym człowiekiem, zwłaszcza we wpisach, które zostawia na karteczkach. nigdy nie dopija drinka, i nigdy nie patrzy na inną kobietę, prócz mnie, a Jego forma flirtu wygrywa wszystko - bo zabija mnie ciekawość, i zżera brak cierpliwości, i nadzieja, że w końcu zamiast karteczki usłyszę jakieś słowa, które zapewne nie zabrzmią jak tani, tandetny podryw,tylko sprawią, że ugną mi się kolana,a na twarzy pojawi się ten niecodzienny uśmiech zainteresowania.|| kissmyshoes
|
|
 |
|
Nie miałam okazji zobaczyć na własne oczy pola tulipanów w Holandii. Nie byłam nigdy w Paryżu i nie wjeżdżałam na szczyt Wieży Eiffla. W życiu nie płynęłam łódką po Wenecji, jak też nigdy nie miałam możliwości chociażby przez ułamek sekundy spojrzeć na Nowojorski Times Square. Nie było mnie w Grecji, Hollywood, ani na Chorwacji. Nie było mnie w wielu miejscach na Ziemi, ale byłam w Jego ramionach, a to tak, jakbym zwiedziła cały świat. | idzysrlz.
|
|
 |
|
lubię go. lubię jego głośny śmiech, jego suche żarty i cyniczny humor. lubię jego chamskie wyzwiska i tanie teksty. lubiłam jak słodko mówił do mnie "kotku". lubię jak pyta co u mnie, czuję, że jego to naprawdę interesuję. lubiłam sposób w jaki mnie pocieszał i fakt, jak pomagał mi wstawać z dołka. lubię jego obojętny ton i dwuznaczne spojrzenia. lubię jak narzeka, że nie chodzę w okularach. lubię jak mnie krytykuję i nazywa "kotlecikiem". lubię naszyjnik, który dostałam w prezencie. bez niego? nie wiem kim bym była, jak by to było. dzięki, że jesteś i bądź jak najdłużej. /lavli.et
|
|
 |
|
JAKBYM PISAL Z CAPSEM BY NIE BYLO BLEDOW. CHCIALEM ZDAZYC PRZED TOBA. UDALO SIE, TO Z SHIFTEM PISALEM, JESTESMY NA ZYWO, BLEDY SIE ZDARZAJA. / +oh god, kocham go serio :D
|
|
 |
|
" Całkiem miła ta samotność,
kiedy jesteśmy razem. "
|
|
|
|