 |
|
Nieważne o co walczysz, zawsze robisz to do końca, rozumiesz?/nieracjonalnie
|
|
 |
|
Wysoki most, silny wiatr, ciemna noc, jeden skok, głuchy krzyk... Drugi, cichy, pusty, bezpieczny świat. / nieracjonalnie
|
|
 |
|
zaglądam pod łóżko i za szafę. sprawdzam wszystkie szuflady i półki. tam też nie ma. odsuwam meble, na nic. nie ukryło się też między ubraniami w korytarzu i w żadnej z filiżanek. podnoszę dywan, ale tam również pusto. lodówka, zamrażarka, schowek. i tam nic nie ma. zaglądam nawet przez okno i pod poduszkę. nic. gdzie ja znów je posiałam ? moje szczęście tak bardzo lubi się gubić. ah, nie... zapomniałam. przecież zabrałeś je ze sobą./nieswiadomosc
|
|
 |
|
Czasami jeszcze łudzę się, że zadzwonisz i po moim : " Halo ", powiesz : " Pomyłka ", a ja wtedy uśmiechnę się szeroko i bez cienia smutku odpowiem : " Tak. Zdecydowanie nasza znajomość była pomyłką. " / nmmk
|
|
 |
|
To, że przepraszam nie znaczy że nie mam racji. Tylko świadczy o tym, że cenię Cię bardziej niż swoją dumę. / nmmk
|
|
 |
|
chowając się pod ciepłą kołdrą, udaję, że mnie nie ma. nie odpowiadam na żadne wołania, te mamy i te własnego sumienia. niedostępna, odgrodzona od całego złego świata, wraz z głównym dyktatorem mojego istnienia - nim. w ciemności łapię płytkie oddechy, minimalne szanse na zaśnięcie, zniknęły gdzieś przed kilkoma godzinami. mimo gorąca i duchoty panującej tutaj, dłonie mam zimne, lodowate wręcz. odpycham od siebie kolejne obrazy, ubarwione wspomnienia, przesycone nienawiścią sylaby. dno jest tak niedaleko, dotykam go czubkami palców. i to okno właściwie jest blisko. a potem chodnik, pięć pięter niżej. wyobrażam sobie siebie, niewysoką brunetkę, leżącą tam na dole, z dziwnie powykręcanymi rękami. przez chwile widzę ją tam, boleśnie rzeczywistą. zaciskam powieki. zniknęła. odsuwając brzeg kołdry, łapię głęboki oddech, póki jeszcze mogę. póki chcę./nieswiadomosc
|
|
 |
|
Ze łzami w oczach patrzyłam jak odchodził... I nie.. nie krzyczałam, nie błagałam, by wrócił. Pozwoliłam mu odejść, tym samym pozwalając sobie zgasnąć. / nieracjonalnie
|
|
 |
|
To uczucie sprawiło, że wykroczyliśmy poza wszelkie, zakazane granice../nieracjonalnie
|
|
 |
|
Po tym wszystkim powinniśmy życzyć sobie chociaż tego chwilowego szczęścia. Ono dłużej nie trwa. / nieracjonalnie
|
|
 |
|
gdybym postawiła ich obok siebie wyglądało by to dokładnie tak: skromny brunet, uprzejmy o zielonych oczach i szczerym uśmiechu. nie pijący, nie palący, dobrze uczący się. zapewne w koszuli i jeansach. obok stałby pewny siebie blondyn, z aroganckim uśmiechem i wrednym charakterem. o dużych brązowych oczach i wrednej minie. w dresach i ogromnej bluzie. zapewne z blantem w ręce. tak, też się dziwię dlaczego wybrałam drugiego - może na prawdę kobiety kochają skurwysynów. / veriolla
|
|
 |
|
Dziś znów zasypiam z Jego imieniem na ustach. Dobranoc. / nieracjonalnie
|
|
|
|