 |
|
a jednak muszę godzić się nieustannie z własnym buntem, rozgniewanym sercem, okaleczonym ciałem, chorą duszą, samotnymi powrotami. trzeba się z tym pogodzić, bo nie ma innej drogi.
|
|
 |
|
zgubił mnie po drodze. między litrem wypitej wódki, a trzecim skrętem.
|
|
 |
|
widzisz? powoli staję się obojętna na wszystko to co wokół mnie się dzieje. nie przejmuję się opinią ludzi, uczę się olewać ich słowa. staram się jakoś funkcjonować pomimo, że wiecznie mnie odtrącasz. nie przejmuję się tym, że za chwilę zacznie się święto zakochanych, że nastąpi masa sztuczności wokół mnie i tego słodkiego, sztucznego słodzenia sobie wzajemnie i wzajemne wyznawanie miłości. mnie już to nie dotyczy. wyrosłam z tego. dla mnie to już jest przeszłość i bajka. święto, które wykreśliłam ze swojej pamięci i kalendarza. nie obchodzę takich dni, które całkowicie mnie bawią. bo dziś ktoś się kocha, a na drugi dzień nienawidzi. więc jaki jest sens udawania przez jeden dzień miłości, kiedy ona naprawdę powinna trwać długi czas?
|
|
 |
|
życie jest zbyt kruche, aby niszczyć je wspomnieniami powracającej przeszłości.
|
|
 |
|
chciałabym powiedzieć Ci wprost jak teraz się czuje , jak bardzo dotkneło mnie Twoje odejście. / tymbaarkowaaa
|
|
 |
|
uwielbiałam nasze wspólne poranki. zawsze mnie budził swoim zaspanym głosem szepcząc moje imię. czasami mu nie wychodziły pobudki, ponieważ mój sen był dość ciężki, dlatego kładł się z powrotem do łóżka i czekał na to, aż sama się obudzę. był przy tym często marudny, czasami się śmiał, że to ja jestem śpiochem, a nie on. ale wiesz, to w nim najbardziej uwielbiałam. te poświęcenia, starania. to, że był przy mnie w każdej chwili, że nie uciekał ode mnie, bo już plecy go bolały od leżenia. zawsze znajdował jakąś wymówkę, żeby zostać dłużej w łóżku i nacieszyć się moim głosem, naszym wspólnie spędzonym porankiem. i pomimo, że nasza miłość trwała jedynie na zasadach dzielącej nas odległości, to miała to coś w sobie, co przez cały czas trwania naszego związku było magicznym jego fundamentem.
|
|
 |
|
tęsknie i to mnie przeraża , z dnia na dzień coraz bardziej.
|
|
 |
|
nie chce wiele, chce po prostu Twoją dłoń w mojej ręce.
|
|
 |
|
i otwieram senne, podkrążone oczy, i patrzę w sufit. czasami płaczę. zauważyłam, jak bardzo odsunęłam się od bliskich. zauważyłam, jak bardzo odsunęłam się od świata. zauważyłam, jak mnie to męczy i jak sobie z tym nie radzę.
|
|
 |
|
siedząc, zastanawiałam się czy Ty przez jedną jedyną sekundę zatęskniłeś za moją obecnością , moimi żartami, dziwnymi pomysłami, uśmiechem, czy przez tą jedną sekundę poczułeś tęsknotę za mną i powiedziałeś szeptem : "brakuje mi jej" .
|
|
 |
|
strasznie mi Ciebie brakuje .
|
|
 |
|
słowa nie oddają tego, ile waży strata. kocham Cię najmocniej, zaraz wracam.
|
|
|
|