 |
a kiedy umówiliśmy się w pobliskiej cukierni, byłam pewna, że będę się delektować jakimś wyjątkowo rozkosznym ciastkiem. okazało się jednak, że jedynym ciachem w lokalu był on. a tak naprawdę zaprosił mnie na bitą śmietanę. i wcale nie miała się ona znaleźć na porcji zamówionych przeze mnie lodów.
|
|
 |
bólowi trzeba pozwolić się uwolnić. uciec. otworzyć mu na oścież drzwi i kazać wypierdalać. ale nie. wolimy się uśmiechać, imitując radość. zamykamy cierpienie w papierowym pudełku i chowamy na dnie serca. ból rozdziera nas od środka, a my zaciskamy pięści powstrzymując się od przeraźliwego krzyku w ramach sprzeciwu. udajemy szczęśliwych. jesteśmy manipulowani przez plastikowe uczucie, potocznie zwane radością. a ból? wygodnie siedzi w naszym sercu, z dnia na dzień zadając coraz większe cierpienie. każda z łez, gnije na dnie naszego mięśnia pulsującego krew. w końcu nadchodzi kulminacyjny moment, kiedy nie jesteśmy w stanie dłużej udawać. nasze tętno ustaje bo serce sprzeciwia się nadmiarowi toksyn. stajemy na środku ulicy i krzycząc z przerażenia błagamy przejeżdżające samochody o potrącenie w ramach ukrócenia naszego cierpienia.
|
|
 |
uwielbiam się rozłączać w połowie naszej rozmowy. mam wtedy pewność, że zaraz zadzwonisz ponownie, a ja znowu dostanę tych rozkosznych palpitacji serca na widok Twojego numeru telefonu na wyświetlaczu.
|
|
 |
'i kocham te chwile, kiedy nie mając konkretnego powodu, mimowolnie uśmiecham się sama do siebie.'
|
|
 |
'nie żałuj, nigdy nie żałuj, że mogłaś coś zrobić w życiu, a tego nie zrobiłaś. nie zrobiłaś, bo nie mogłaś. to tu się wszystko zaczęło i tu się też skończy.'
|
|
 |
'pozostaje żyć. po prostu i cudownie żyć. nie chcieć żyć, lecz żyć.'
|
|
 |
cause I can feel that you're gone. / bo czuję, że odejdziesz.
|
|
 |
zaprosiłam go NA kawę. później wyszliśmy NA papierosa. skończyło się na tym, że wylądowałam NA łóżku. a on wylądował NA mnie. zaprosił mnie do siebie NA godzinę. ja, elokwentnie zostałam NA zawsze.
|
|
 |
'gdy nie ma już tajemnic, masz na sobie tylko grzech, wiem już jak się budzi w niebie'
|
|
 |
najbardziej irytuje mnie obojętność ludzi.
|
|
 |
chyba dojrzałam, bo nie potrzebuje już czterdziesto procentowych roztworów i użalania się nad sobą, żeby pogodzić sie z tym, co się stało.
|
|
|
|