 |
|
Nie jest łatwo kłaść się samemu spać, widząc za oknem potężną wichurę. Nie jest łatwo samemu tęsknić, za osobą, która nieświadomie zabrała Ci cząstkę serca. Ogólnie życie nie jest łatwe - przyzwyczajaj się. /sylwiaa
|
|
 |
|
a rodzice nawet nie zdają sobie sprawy, ile przeżyły ich dzieci.. /sylwiaa
|
|
 |
|
A teraz siedemnasta listera polskiego alfabetu nie mówi o Melanżowaniu tylko o Miłości do ciebie.. /sylwiaa
|
|
 |
|
nie chciałam o tym pisać, myślałam, że nie będzie tak bolało- boli bardziej. /sylwiaa
|
|
 |
|
związek można porównać to ekscytacji Twojej mamy, kiedy stawiasz pierwsze kroki. najpierw niesamowicie się z tego cieszy, emanuje z niej euforia natomiast później gaśnie, a Twoje chodzenie jest dla niej tylko prymitywną czynnością. z nami jest podobnie. początki były ekscytujące, dzisiaj nasza relacja jest tylko rutynową funkcją. a uczucie gaśnie jak płomyk zapachowej świeczki, której cynamonowy zapach doprowadza niemal do mdłości.
|
|
 |
|
widzisz go i wiesz, że mógłby zastąpić Ci powietrze. ;P /sylwiaa
|
|
 |
|
a teraz czas na wieś dens ! xD /sylwiaa
|
|
 |
|
a kiedy tracisz wiarę, wszystko zaczyna się układać.! ;d /sylwiaa
|
|
 |
|
Nie wszystko wychodzi tak jak chcemy, czasem bywa lepiej.. :) /sylwiaa
|
|
 |
|
a teraz podręcznik, który niosła poprawiając jeszcze wtedy pedantycznie splecionego warkocza, służy jej jedynie do gaszenia na nim petów. stworzyłeś potwora. wzbudziłeś w niej wyrachowanie, niszcząc jej słodycz. na każde 'kocham' odpowiada tylko 'strasznie mi wszystko jedno'. na każdą cudzą łzę reaguje śmiechem. jej urok zamienił się w podłość do cna przesączony przesadną pewnością siebie. wyprałeś ją z uczuć. zabiłeś jej serce, kolego.
|
|
 |
|
rzucę się na Ciebie i oplątę nogami tak, aby utrudnić Ci oddychanie. następnie zacznę całować Twój kark delikatnie muskając każdy z centymetrów Twojej naprężonej od podniecenia szyi. wbiję w nią swoje zęby i zacznę Cię gryźć. niechybnie natrafię na żyłę. krew zacznie się delikatnie sączyć. upadniesz. ja upadnę razem z Tobą. bezwładnie na Tobie leżąc wytrę swoje zakrwawione usta końcem rękawa. albo nie. zostawię je w takim stanie. przecież uwielbiasz mnie z krwistoczerwoną szminką, czyż nie kochanie?
|
|
 |
|
ten stan, kiedy budzisz się w południe, nie znając dnia tygodnia. na poduszce tylko pozostałości wczorajszego makijażu, a obok, na szafce nocnej niedokończone opakowanie tabletek nasennych. siadasz na skraju łóżka uświadamiając sobie, że jest z Tobą naprawdę źle. jednak jeszcze gorsza jest świadomość, że nie ma jednej osoby, która byłaby Twoim stanem chociaż w niewielkim calu - zainteresowana.
|
|
|
|