 |
|
Jeśli zwątpisz choć jeden raz, jeśli zwątpisz choć raz to choćbyś z pistoletem zaszedł mi drogę - powrotów nie będzie
|
|
 |
|
Odrzuć, przestań ssać z zsiadłym mlekiem ciężką pierś,
Pępowiny powróz przegryź już.
|
|
 |
|
Pozwól ciszy tej, w małżowinie rozlać się, pod powieki ciemność wpuść.
|
|
 |
|
Talentów poskąpił Pan
Urody żałował też
W kieliszku topię łzy
Do płuc pompuje dym.
|
|
 |
|
umiałem kochać i cholera, doskonale wiedziałem co to miłość
|
|
 |
|
chciałbym, żeby kiedyś ktoś tak na mnie czekał, że z tej wielkiej tęsknoty nie mógłby zasnąć
|
|
 |
|
kilka razy wychodziłem na dach, nie wiem po co, może po to by skoczyć
|
|
 |
|
nie powiem jak mi ciebie brak, bo nie ma takich słów
|
|
 |
|
dziś tak mocno pragnę przyciągasz mnie jak magnes.
|
|
 |
|
ty bądź przy mnie zawsze i prowadź mnie przez ciemność
bym odnalazł sens w tym co podwaja w nas tętno.
|
|
 |
|
nie puszczaj mnie z ramion, no bo ich słowa mnie poranią
anioły kłamią wyrywając z duszy fragment,
|
|
 |
|
wybacz kochana ten świat nie był dla nas,
bo planował zamach na to co piękne w nas jest.
|
|
|
|