 |
|
jesteś powodem do mojego codziennego wstawania z łóżka. to na Twój widok, moje serce zmienia się w wirującą pralkę. to Ty, najpiękniej na świecie mówisz, jak bardzo mnie kochasz. to właśnie, Ty jesteś autorem każdego mojego uśmiechu. to dzięki Tobie, potrafię doceniać to co mam,jesteś całym, moim szczęściem. wszystkim, tym co mam... :)
|
|
 |
|
A gdy tak bardzo za Tobą tęsknię otwieram archiwum i czytam naszą ostatnią rozmowę, przypominam sobie nasze ostatnie chwile spędzone razem, choć często bardzo krótkie, lecz dla mnie znaczące. Próbuje przypomnieć sobie Twój uśmiech, to Twoje spojrzenie tymi oczyma, które tak uwielbiam. I wiesz, że wtedy jest mi trochę lepiej?
|
|
 |
|
Zadzwoniłam do Ciebie o 4 w nocy, nawet się nie złościłeś że Cię obudziłam powiedziałeś słodko, - kochanie czy coś się stało. - Możesz się ze mną przejść. -Jasne. Poszliśmy na plażę, siadłam między twoimi nogami, ty położyłeś podbródek na moim ramieniu. Rozumieliśmy się bez słów, oglądaliśmy wschód słońca. . .
|
|
 |
|
widziałam go. było tak jak przepuszczałam. wsiadał z nią do autobusu trzymając się za ręce. ruszyłam w stronę przystanku , nie wiedząc jeszcze co chcę zrobić. zaczęłam biec, zupełnie nie wiedząc po co.. nie wiedziałam nawet co mu mam powiedzieć , jak wygarnąć. Drzwi od autobusu zatrzasnęły mi się przed nosem i ponownie otworzyły , kiedy kierowca pomyślał że muszę wejść. -wsiada pani? krzyknął. nic nie mówiłam , stałam jak wryta patrząc mu się w oczy, nie wiedziałam co zrobić. kierowca mówił żebym się odsunęła, ale nic do mnie nie docierało , oczy wszystkich były zwrócone na mnie. na dziewczynę stojącą ze łzami i zawiedzioną nadzieją w oczach. nawet sie do mnie nie odezwał. odeszłam. autobus ruszył. przez boczną szybę widziałam tylko jej ironiczne spojrzenie i to jak lepiła się do ''mojego chłopaka'' . | imagine.me.and.you
|
|
 |
|
tego ciepłego , czułego dotyku nie zapomnę nigdy. twoje ramiona były czymś najlepszym , co mogło mnie spotkać , choć trwało to niespełna kilkanaście minut . było i będzie do końca życia w mojej głowie. ten przebłysk w oku będę mieć już zawsze - dzięki Tobie. .. ;*
|
|
 |
|
Kotku, chciałabym móc być pewna, że nigdy nasze uczucie nie zgaśnie.
Że zawsze będzie tak jak teraz.
Czy wiesz, że jestem teraz naprawę szczęśliwa ?
Może bez Ciebie też będę żyć, ale na pewno nie tak jak teraz.
Gdybym znała zaklęcie "na wieczna miłość", wypowiedziałabym
i skierowała w nasza stronę.
bo nawet jeśli kiedyś się rozstaniemy, będę wspominać
te czasy jako najpiękniejsze..
|
|
 |
|
znów to samo. ten sam monotonny , sobotni wieczór spędzany samotnie na tarasie z lampką taniego wina w dłoni. z podkurczonymi pod brodą kolanami, siedzę. Siedzę i patrzę na gwiazdy , nie zapomnę jak siedziałeś obok mnie i mówiłeś co przedstawia każda z nich. Dziwne tylko że co druga przedstawiała planetę miłości , gdybyś chociaż miał rację, dałabym absolutnie wszystko , by móc się tam dostać. | imagine.me.and.you
|
|
 |
|
bezwładnie usiadła na zdartym parapecie, starej kamienicy. rozkoszując się dymem swojego papierosa, zaciskała zęby jak kilkuletnie dziecko, nieznoszące sprzeciwu. biła się z myślami, wyklinając boga. kosmyki jej blond włosów, bezwiednie opadały na jej czoło. uchyliła delikatnie okno, by poczuć na dłoniach, mżący deszcz, za którym tak przepadała. 'przepraszam'. usłyszała, ciche skomlanie za plecami. 'przebacz mi'. - wypowiedziane, półgłosem. nie odwróciła się. nie mogła znieść jego widoku. nie po raz kolejny. bijąc się z własną podświadomością, wychyliła się za okno, przekonana o słuszności własnej śmierci. złapał ją za ramiona, w ostatnim momencie. spojrzała na niego swoimi przeszklonymi do granic możliwości źrenicami i dała mu w twarz. 'nie będziesz decydował o moim życiu. ani o życiu ani o śmierci.' - wyszeptała, po czym gwałtownie skoczyła z okna. tak, aby nie zdążył jej po raz kolejny powstrzymać.
|
|
 |
|
to irracjonalne, spoglądać codziennie w to samo lustro, każdego dnia widząc kogoś innego. budzić się z nadzieją, że dzisiaj mimowolny uśmiech będzie nam towarzyszył jak cień, a my nie zdołamy się poparzyć nawet najgorętszą zieloną herbatą, podglądając niewinnie, wschodzące słońce.
|
|
|
|