 |
|
Słuchałam piosenki, która mi cię najbardziej przypominała. i nie, nie uroniłam żadnej łzy, mimo zabijającej pustki w sercu, nie było zabijającej łzy na policzku. wreszcie mam pewność, że Cię nie kocham, wreszcie
|
|
 |
|
- umiesz biegać ?
- no jasne .
- to wyp***laj .
|
|
 |
|
Nie rozumiem tego, że zachowujesz się jak rozpieszczone dziecko, gdy tylko coś pójdzie nie po Twojej myśli obrażasz się od tak, bez żadnych podstaw. I co może jeszcze mam za Tobą latać i pytać co się stało ? Może kilka lat temu jeszcze by tak było. Ale teraz już nie, no wybacz.
|
|
 |
|
Nie jesteśmy już razem, a potrafi być tak chorobliwie zazdrosny.
|
|
 |
|
Z okowów najmroczniejszej nocy, których już nigdy dzień nie skruszy
Dziękuję bogom, których mocy zawdzięczam hardość swojej duszy.
I chociaż ogrom cierpień w koło, me usta skargą nie splamione.
Spadają ciosy na me czoło, choć zlane krwią, lecz uniesione!
Tu gdzie się rozpacz z bólem splata, jedynie śmierć się zakraść może.
W grozie mijają długie lata, lecz strach mnie nie zmógł i nie zmoże!
I chociaż kroczę wśród chaosu, błądzę w cierpienia mrocznej głuszy,
Jestem kowalem swego losu i kapitanem swojej duszy!
|
|
 |
|
schowaj ten ryj, już dawno po halloween.
|
|
 |
|
Te słowa płyną do nas jak rzeka albo je zrozumiesz, albo odrzucisz:
Nieś w sobie uczucie, którym obdarujesz i oczarujesz.
Twoje przeznaczenie to płyń z prądem wiary, stawiaj sobie przeszkody które możesz pokonać doświadczając sensu życia.
Kieruj się intuicją, mocą ducha oraz wejdź na drogę miłości
jesteś przecież cząstką świata, jesteś miłością.
Oddycham wraz z marzeniami, słyszę bicie swego serca
płynę w myślach co dzień witając spokój i radość istnienia,
usuwam złość i ból
potrzebuję na zawsze ciebie byś wyciszył moje wewnętrzne ,, ja ,,
w zasięgu wzroku mam dzień szczęśliwy i spokojną noc
Kocham i stąpam spokojnie już bez strachu że zawali się mój cały świat.
|
|
 |
|
drodzy panowie, nie jestem psem, żeby na mnie gwizdać na ulicy.
|
|
 |
|
Tępo patrzył przed siebie wciąż ściskając w dłoni telefon. Nie mógł uwierzyć w to, co przed chwilą usłyszał. Brakowało mu powietrza, oczy zaczęły niebezpiecznie szczypać.
- Gdzie leży? – zapytał ochryple, nie mógł zdobyć się na bardziej zdawkowy ton.
Gdy tylko usłyszał odpowiedź rozłączył się, nie mógł tracić czasu. Szybko złapał kurtkę i wybiegł z domu trzaskając za sobą drzwiami.
|
|
 |
|
Poznali się przez przypadek. Z początku był darzony nienawiścią,
właśnie przez nią. Ona gdy go ujrzała, od razu wiedziała,
że On jeszcze zaistnieje w jej życiu, nie wiadomo co będzie grał,
ale będzie. nie myliła się. lecz nie przeczuła tego,
że potem pół roku będzie próbowała wyrzucić go z jej życia. bez skutku.
|
|
 |
|
Leżąc na podłodze zastanawiała się kim dla niego jest. Nagle poderwała się, chwyciła kluczyki od samochodu i wyszła z domu. Wiatr otulił jej ramiona. Po kilkunastominutowej drodze była u niego pod blokiem, wyciągnęła telefon i wykręciła jego numer. Usłyszała zaspane 'No?'. Patrzyła tępo w jego okna i wydukała 'Wyjdziesz przed blok?'. I ten przejmujący sygnał w słuchawce. Zaczęła wracać w stronę małego hyundai'a. 'No i gdzie leziesz?' Usłyszała za plecami wesoły ton jego głosu. 'Wiesz...' Zaczęła cicho. 'Chciałam tylko, żebyś wiedział, że mi na Tobie zależy.' Dokończyła i skierowała się w stronę auta. 'Ty nie...Jestem sk***em.' Powiedział i przetarł oczy. 'No i właśnie tego nie łapiesz! Jestem tu, bo chcę Cię z każdą wadą, chcę Ciebie całego!' Starła łzę i wsiadła do auta, ale zdążył złapać za drzwiczki. 'Wysiadaj.' Szepnął ostro. Posłuchała. Nim zdążyła zareagować, on już całował jej chłodne usta. 'Idziemy na górę.' Mruknął. Tak bardzo mocno ściskał jej dłoń.
|
|
 |
|
nie jestem ku.. jakąś pralką
czy zmywarką żeby mnie naprawiać
- a mój charakter to moja prywatna sprawa
|
|
|
|