 |
|
nie żebym potrzebowała faceta, ale czasem się do czegoś przydają. do otwarcia słoika ogórków. przybicia gwoździa. ochrony przed potworami mieszkającymi pod łóżkiem. sprawdzania tętna ustającego ze strachu, podczas burzy. studzenia gorącego kakao, tylko po to, aby nie poparzyło naszych ust. pożyczania swojej bluzy, kiedy jest nam zbyt zimno. przynoszenia gorącej herbaty i opatulania ciepłym kocem, podczas przeziębienia. no i w ewentualnej konieczności - do kochania. ale to wszystko to tylko sporadyczne wyjątki, zdarzające się w radykalnych przypadkach.
|
|
 |
|
Upaść na śnieg i powiedzieć, że wszyscy mieli racje z tym że nie dam rady...
|
|
 |
|
Żyła tylko dlatego, że jej kazano...
|
|
 |
|
Łza za łzą i tak calą wieczność...
|
|
 |
|
Kocham ten stan kiedy ide przez zaśnieżony chodnik i ciesze z każdego płatka śniegu który spadnie a moją twarz...
|
|
 |
|
Dodawała cyfry, zerkając na telefon. Miała nadzieję. Na nadziei się skończyło.
|
|
 |
|
to uczucie, kiedy rozmawiasz ze starym przyjacielem i zdajesz sobie sprawę, jak bardzo twoje życie się zmieniło.
|
|
 |
|
Szkoda, żę w sercu nie mozna zrobić takich porzadków jak w szafie.
|
|
 |
|
Jeśli już mam oddychać to tylko dla ciebie...
|
|
 |
|
Znasz ten stan gdy wieczorem, siadasz na łóżku i czujesz, że tak na serio nie masz nic...
|
|
 |
|
kochany mikołaju. i tak wiem ,ze nie istniejesz. w sumie mogłabym napisać do kranoludków albo marsjaninów. wyszło by na to samo, ale do rzeczy. podobno przynosisz prezenty. pewnie myślisz teraz sobie ,ze chce jakieś super ciacho z niebieskimi oczami. i tu Cię zaskoczę. właśnie chce abyś mi nie podstawiał pod nos tych pojebańców. w sumie powinnam poprosić o to pana Boga, ale że idą święta.. nie żebym miała jakiś tam uraz to facetów, ale to jebane skurwysyny. nigdy nie słyszałam żebyś miał żone i tak ziom trzymaj. miłość to jebane gówno. a więc podsumowując mój list, zabierz mi facetów sprzed oczu, bo powystrzelam ich. no, więc z góry Ci dziękuje. do zobaczyska za rok ziom. pjona/slowemnieogarniesz
|
|
|
|