 |
|
a za te Twoje cudowne dołeczki w policzkach byłabym skłonna oddać parę swoich ulubionych butów. a w moim mniemaniu to całkiem sporo poświęcenie jak dla faceta, więc doceń.
|
|
 |
|
opuszczam was do czwartku. ;( jadę na wycieczkę. :D będę tęsknić. ;**
|
|
 |
|
podbijają nasze serca, rozkochują, sprawiają że nasze życie ogranicza się do szczęścia noszącego JEGO imię później ranią, sprawiają ból, odchodzą a po nich pozostają łzy i tęsknota. //cukierkowataa
|
|
 |
|
spacerowali razem po parku trzymając się za ręce. ich miłość przyszła niespodziewanie. oczy patrzyły sercem. //cukierkowataa
|
|
 |
|
w dupie mam obecny stan. rozpierdol w psychice góruje w zenicie. //cukierkowataa
|
|
 |
|
"życie jest brutalne", wyszeptała wyrzucając pustą butelkę danielsa .//cukierkowataa
|
|
 |
|
uwielbiam jak łapie oddech podczas gry w nogę. uwielbiam jak podbiega do mnie zaraz po strzeleniu gola i bierze na ręce ciesząc się z kolejnego punktu. uwielbiam jak całuje mnie w czoło prosząc o dalsze trzymanie kciuków. całego Go uwielbiam.
|
|
 |
|
piękna młoda dziewczyna. delikatna i trochę zagubiona. z jej niebieskich oczu bił blask dobra, jego oczy też były niebieskie. siedzieli naprzeciwko siebie zapatrzeni z odrobiną lenku. wśród tysiąca ludzi właśnie siebie spostrzegli. przeznaczenie.? możliwe. //cukierkowataa
|
|
 |
|
mobloholizm - moje uzależnienie XXI w. //cukierkowataa
|
|
 |
|
wolałam kłamać, że jesteś mi obojętny. bo ludzie na których nam zależy, odchodzą najszybciej.
|
|
 |
|
rzuciłeś mnie na łóżko, skrupulatnie całując moją szyję. Twoje ręcę badały każdy centymetr mojego ciała, a Twój oddech przesiąkał do cna rozkoszą. właśnie wtedy zrozumiałam, że kochasz moje ciało. tylko je. że dusza czuje się ewidentnie pominięta. żałuję, że się nie myliłam. żałuję, że kiedy doszłam do owego wniosku i chciałam po prostu wstać i wyjść, Ty mi na to nie pozwoliłeś. i dokończyłeś miłość. miłość względem mojego ciała. wbrew mojej duszy.
|
|
 |
|
z własnej inicjatywy tracisz kogoś kto był dla Ciebie wszystkim. udając przed samą sobą, że sobie bez niego poradzisz - zrywasz bo nie jest dość dobry. właśnie wtedy zaczynasz się dusić, jakby ktoś jednym przecięciem odciął Ci dopływ tlenu. właśnie wtedy na klatkę piersiową spada Ci gigantyczny głaz, a Ty nie wychodzisz z pokoju, łudząc się, że po za nim jeszcze dogłębniej będzie do Ciebie dochodzić, że jego już nie ma.
|
|
|
|