 |
gorąca kawa parząca w dłonie, jego wzrok wbity w nią. wyznanie miłości i momentalne szczęście rozgrzewające zlodowacone serce. //cukierkowataa
|
|
 |
może nie jestem wysoka czy wybitnie uzdolniona. może mnie mam zajebiście bogatych rodziców, ale mam coś o wiele ważniejszego. mam jego. ♥ //cukierkowataa
|
|
 |
może patrząc na mnie wydaje ci się że jestem silna i nie przejmuje się błahostkami, ale wystarczy że zamknę za sobą drzwi do pokoju a odreagowuje to wszystko kroplami łez. //cukierkowataa
|
|
 |
ona jest osobą, z którą w tym samym czasie się śmieję i płaczę. ona wysłuchuje mojego bezsensownego nawijania o niczym. to na nią mogę się obrażać tysiącami razy dziennie bo wie że dłużej niż 2 minuty nie wytrzymam. to ja ją kocham bo jest dla mnie jak siostra.♥ //cukierkowataa
|
|
 |
MIŁOŚĆ - jedno głupie małe słowo sprowadzające wielkie nieszczęście cierpienia, ciągnącego się całymi latami. //cukierkowataa
|
|
 |
bateria energii mojego serca wyczerpana, ta miłość wykańcza. //cukierkowataa
|
|
 |
czy w życiu chodzi o to aby jedni cierpieli a Ci drudzy byli szczęśliwi ? //cukierkowataa
|
|
 |
cała zakrwawiona, podbiegła do niego. - nie, nie, nie. - zaczęła krzyczeć, szczypiąc się na wszystkie możliwe sposoby. - jesteś i będziesz. tak, tak, tak. - wypowiadała pomiędzy próbami na złapanie oddechu. ręce. pokaleczone od szkła ręce. rozbijanie filiżanek z których wspólnie pijali czekoladę wymieniając się najsłodszymi pocałunkami świata. jego puste, tępe spojrzenie, utwierdzające ją w fakcie, że o dziś musi radzić sobie sama. jak dziecko oddanie do domu dziecka. jak szczeniak, oddany do schroniska. - bądź. nie rób mi tego. - błagała osuwając się z niemocy na nogach. - byłem. przepraszam, że byłem. - wypowiedział, napięcie odwracając się w drugą stronę. wiedząc, że gorszą krzywdę zrobił jej swoją obecnością niż tym, gdyby nigdy się nie pojawił. pozostawiona sama sobie z zakrwawioną koszulka, zaczęła strzepywać opiłki porcelany, które ówcześnie starała się wgniesć w swoją klatkę piersiową z nadzieją, że uda jej się dotrzeć do serca, uciszając jego krzyk. nieskutecznie.
|
|
 |
nie ma nic gorszego od zwyklego przyzwyczajenia. od zwykłego wyciągania z szafki dwóch kubków zamiast jednego i wybuchanie płaczem, na samo dno herbaty. nie ma nic bardziej toksycznego niż nadzieja, że coś trwa wiecznie. że uczucia nie przemijają, a ludzie nie odchodzą. widywanie kogoś jedynie po zamknięciu swoich oczu jest najgorszą, najbardziej prymitywną formą cierpienia. zapomnienie zapachu, dreszczy na plecach poprzedzonych dotykiem. z czasem spojrzenia, które kiedyś było wszystkim. a to wszystko odeszło, pozostawiając nas z pustymi rękami i sercem, jak okradziony ze swojego minimalnego dobytku, bezdomny. bez niczego.
|
|
 |
jego oczy nie były już takie jak kiedyś, brakowało w nich blasku. straciły ciepło , zabrakło . . . miłości . //cukierkowataa
|
|
 |
są takie chwile kiedy emocje wylewamy łzami < 3 //cukierkowataa
|
|
|
|