 |
|
Ty ze mną, ja z Tobą i pierdolić jutro, możemy dziś być, śmierdzi banałem to co mamy tutaj i jak o tym mówię. ja, zawsze spierdalałem przed zapachem szczęścia, dziś znowu go czuje
|
|
 |
|
nie proszę o rady, nie pytam o przeszłość i nie wiem co słychać u Ciebie dziś
|
|
 |
|
rzuciłem palenie i kościół też. do pierwszego czasem wracam, do drugiego nie.
|
|
 |
|
Dziś potrzebny mi ktoś nowy
taki ktoś, jak Ty.
I kto pół nocy na mnie czekałby
gdy korytarzem czołgam się do drzwi nad ranem
|
|
 |
|
Wymyślę się od nowa,
poskładam się inaczej
ubiorę w nowe słowa
najlepiej jak potrafię.
Kilka zmian
i będę tym, kim będę chciał
|
|
 |
|
Dziś potrzebny mi ktoś nowy
taki ktoś, jak Ty
kto w korowodzie czarno-białych dni
będzie, jak nagły dopływ świeżej krwi
|
|
 |
|
nie mam czasu na twoje przepraszam i prosze
|
|
 |
|
Poza tym chciałbym już zobaczyć twoją mordę. Ktoś, kto nie boi się ośmieszenia, napisałby: tęsknię.
|
|
 |
|
dawno nas nie widziałaś, to nie szukaj nas na dnie
|
|
 |
|
a najbardziej zajarane są te drugie połówki, kiedy masz w kurwę gotówki, za którą nie pójdziesz do puszki
|
|
 |
|
słońce, chcę spędzać z Tobą najpiękniejsze noce, póki co się nie podpalam, chociaż jesteś sztosem
|
|
 |
|
paradoks własnych uczuć, Ty znasz to też, im bardziej za czymś tęsknię, tym bardziej udaję, że mam to gdzieś
|
|
|
|