 |
|
Ideał? - wszyscy tu wzywają Houston
Ideały to ci, których znamy wcale albo krótko
jak psy i koty, drzemy te drugie już tradycyjnie
a te bloki życzą tęczy ale w czarno-białym filmie
|
|
 |
|
mój błąd, czasem błądzę, ale już nie margines
|
|
 |
|
Są miejsca, z których się nie wraca. Są szkody, których się nie naprawi.
|
|
 |
|
Tu raz cię nienawidzą, raz kochają, coś nie tak?
Dziś wiem to dobrze jak Pezet w 2002
|
|
 |
|
Wszyscy strasznie spinamy się, a by być jacyś. Codziennie rysujemy siebie, dolepiamy do siebie klejem różne kartki, zdjęcia, wyrysowujemy się w ramki, aby poczuć, że jesteśmy czymś więcej niż imieniem i nazwiskiem
|
|
 |
|
prawdopodobnie mógłbym Cię poznać, ale nie dosłownie
|
|
 |
|
byłem w piekle, było pięknie. piekło nie istnieje bez nas.
|
|
 |
|
może się wyjebię na to i nie zauważę i gdzieś w morze wrzucę Ciebie
|
|
 |
|
mam okropnie dość Ciebie, dość siebie
|
|
 |
|
na moich oczach padał świat, pół na pół, czegoś wciąż jest mi żal, choć mam już wszystko tu.
|
|
 |
|
przebijam płuca wdechem tak ciężkim dziś od kłamstw, wciąż do czegoś tu tęsknie, czegoś jest mi brak. nasze słowa z tamtych lat suche i puste są jak wróżby, chyba obleciał nas strach, mój diabeł byłby ze mnie dumny...
|
|
 |
|
poznać daj mi milion imion i barw, wyobrażam sobie białe róże, czerwień ust i uczuć żar to pomnażam razy smutek gorycz nostalgię i żal, wynik? : katar, kaszel, bóle
|
|
|
|