 |
|
masz rację. może i często popełniam błędy, ciężko mi je naprawić . jestem zarozumiała, rozpieszczona, egoistyczna. ale mimo wszystko potrafię kochać..
|
|
 |
|
Ile my mamy lat, jeśli nie potrafimy spojrzeć sobie w oczy i zdobyć się na odrobinę szczerości?
|
|
 |
|
Wszystko można skreślić, ale nie wymazać.
|
|
 |
|
Zabawne jak słowa mogą boleć. Jeszcze zabawniejsze jest to, jak ich brak może boleć.
|
|
 |
|
Czasem jeszcze mam nadzieję, że wrócisz, bo to jest silniejsze. Nic nie działa. Nie mogę się Ciebie pozbyć ze swojego życia jak fajek, alkoholu czy innego uzależnienia. Nie pomoże plaster ani żadne pastylki. Tak ciężko mi wydusić z siebie te słowa, ale tak, uzależniłam się od Ciebie. Tylko jaki przydomek mi dasz? Alkoholiczka? Nie, to na pewno nie. Palaczka? Nie, też nie pasuje. Ćpunka miłości? Wiesz, jakby dłużej się zastanowić. To tak, jesteś jak narkotyk. Potrzebuję każdego dnia więcej Ciebie i Ciebie, ale nie mogę Cię zdobyć. Jesteś nieosiągalny. // kinia-96
|
|
 |
|
Pewnie jeszcze nie raz wykrzyczę Twoje imię, gdy zburzy moją równowagę zły sen. Pewnie jeszcze nie raz rozpłaczę się i ledwo się czołgając po ziemi wypowiem Twoje imię jak prośbę o pomoc. Pewnie jeszcze nie raz zatrzymam się przy Twoim bloku, Twojej szkole i skamienieję na kilka minut. Świat się zatrzyma. Wrócą wspomnienia. Wróci obraz Nas szczęśliwych na zielonej ławce, która wciąż stoi na podwórku. Pewnie jeszcze nie raz będę wyklinać nauczycielkę od chemii i żałować, że już nigdy nie wytłumaczysz mi żadnych zagadnień. Pewnie jeszcze nie raz wstukam dziewięć cyfr Twojego numeru i będę chciała do Ciebie zadzwonić, ale stchórzę. Pewnie jeszcze nie raz będę chodzić jak zombie po nieprzespanej nocy z powodu czytania archiwum rozmów z Tobą. Pewnie jeszcze nie raz przytulę się do misia od Ciebie i wyobrażę sobie, że Ty nim jesteś. Pewnie jeszcze nie raz po słowach 'Kocham Cię' wypowiem Twoje imię. Pewnie jeszcze nie raz spojrzę w lustro i będę się nienawidzić za Twoje odejście. // kinia-96
|
|
 |
|
Może też nie możesz zasnąć, proszę cię, uśmiechnij się
Może też stajesz do walki, ale upadasz na deski
Może czujesz to co ja i za czymś tęsknisz
Wszystkie myśli i uczucia, których nie masz gdzie pomieścić
I nie możesz znieść ich, masz dosyć substytutów
Może możesz iść ze mną za rękę i skończyć na bruku
Może możemy być szczęśliwi gdziekolwiek
Móc zawsze i wszędzie już polegać na sobie
I gdybym nie miał kilku cech o których wiem
Pewnie podszedłbym do ciebie w ten smutny szary dzień
Czułem, że czujesz to co ja, może się mylę
Czułem tak, gdy spojrzeniami spotkaliśmy się przez chwilę
I w moim innym świecie jesteśmy blisko
Ale tu bałem się, że mi pozwolisz spieprzyć wszystko . ♥
|
|
 |
|
Jesteśmy połączeni wyobraźnią, mamy wspólną, choć krótką przeszłość. W kalendarzu wciąż ubywa kartek, choć to tylko liczby. Znamy się niedługo, czujemy coś jak na wzór długoletniej przyjaźni. Czasem znajomości nie przelicza się na długość, lecz na jakość. Tak jak nie sztuką jest poznawać ludzi,a poznać się na nich. Jakość? Choć nie jestem jej pewna, tak jak tego czy dożyję lat 20, ma ona dla mnie postać wysokich wartości. Poznałam ludzi multum, do każdego podchodziłam z ogromnym dystansem, a do Ciebie? Boże, jestem osobą nieufną. Często odbierana jestem jako szara mysz, bez większych perspektyw na życie, wredną i totalnie nielojalną, pozbawioną wszelkich uczuć. Prawda jest taka, że mimo tego jak człowiek mocno potrafi się poznać na ludziach, pozna jedną osobę która przełamie w nim jakiekolwiek bariery. Dziękuję za to./snr
|
|
 |
|
Znów siedzę sama i już kurwa nie wiem.. Ogarnia mój umysł tysiące myśli, albo dziś usnę ze zmęczenia i okrawania szczątek mojego człowieczeństwa, albo spędzę noc w ciemnym pokoju zastanawiając się ile jeszcze razy zostanę zmuszona spojrzeć w oczy bliskich, w których widać żal i smutek. Ile razy będę musiała usłyszeć załamujący się głos kogoś kto ma ogromne dla mnie znaczenie. Mam garstkę ludzi za którymi wskoczyłabym w ogień, ale coraz częściej zastanawiam się czy aby na pewno jestem wystarczająco dla nich dobra? Czy aby na pewno mają świadomość, że opcja przekrętu wobec nich jest dla mnie nierealna. Być może ja potrzebuję ich bardziej niż oni mnie? Najbardziej chyba nienawidzę chwil kiedy po takim wieczorze, pełnym myśli i obierania kolejnych postrzeżeń, nie potrafię spojrzeć w oczy tym paru osobom. Wiem,że zobaczą w nich obłąkanie, strach. Spytają " Co jest? " wówczas ja spuszczę wzrok i po raz kolejny skłamię " Nic, nic. Wszystko okej.. " /snr
|
|
|
|