 |
|
To miejsce na mapie
gdzie kończy się papier
gdzie farba się zmywa
Polska się nazywa.
|
|
 |
|
Próbuję otworzyć oczy,
huk rozlepianych powiek wiruje mi w głowie.
|
|
 |
|
Powietrze jakieś takie cięższe..
|
|
 |
|
My, dzieci dekadentów
Córki, synowie rozpusty
Alkohol mamy od zawsze we krwi
Rozum genetycznie struty.
|
|
 |
|
Złośliwi mówili na nią niewinna.
|
|
 |
|
Ilu chłopców już miała i czy była do wzięcia?
Ilu kochała i trzymała w objęciach?
|
|
 |
|
To, że stałem z boku już nie liczyło się.
|
|
 |
|
Nie liczy się nic, liczą się przyśpieszone tętna!
|
|
 |
|
Już nie wołam: jeszcze, jeszcze, jeszcze!
|
|
 |
|
Niesie cię pozytywna myśl, że nie jest źle,
że to wszystko ma jakiś sens...
|
|
|
|