 |
|
Jak ty to robisz że nas tak od siebie uzależniasz silnie
|
|
 |
|
Oferowałaś mi tytuł jurora w talent szole, słodkie życie w tęczy
Najwyższy order w kraju, odmówiłem, świr, masochista, niewdzięcznik
|
|
 |
|
Oj dusisz mi duszę a ja się w Tobie durzę
Toksyczny związek chyba zapić to muszę
Skąpisz pielęgniarkom choć zabierasz wiele tym na górze
Nie bądź taka zimna, chodź przytulę twe kałuże.
|
|
 |
|
Wymionami zabijaną miłość martwa nadziei biedronka
Potrzebna nam jest kąpiel w źródłach ryza dłoń agenta Tomka
|
|
 |
|
Tańczą kałuże, reklamy, szmaty rzygające brzydką czcionką
Za tę zasłonkę nawet słonko nie chce zerkać skryte za inną zasłonką
Maciora prawdy wlazła i zapachem potrzeb spod ogonka
Brutalnie, udusiła mej wiary w związek nasz wrażliwego skowronka
|
|
 |
|
Na moją wymizdrzoną i zdizajnowaną iluzji łąkę
Na której sam się mianowałem Panem Losu, a nie jego pionkiem
Wbiegła mi wnet ta sprośna locha, prawdy suka, bez dzwonienia dzwonkiem
I zdarła powieszoną na to czego nie chcę widzieć już zasłonkę
(Kryzys ma nasz związek)
|
|
 |
|
Nie narzekaj, że masz pod górę, skoro zdecydowałeś, że idziesz na szczyt.
|
|
 |
|
- Romeo, czemuż Ty jesteś Romeo? - Bo mnie tak matka nazwała...
|
|
 |
|
Orły latają samotnie a barany chodzą stadami.
|
|
 |
|
Dziennie zabijam w myślach dziesiątki ludzi.
|
|
 |
|
chciałabym zapomnieć o nocach, w których skręcałam się z bólu. przepełniona tęsknotą, odliczałam godziny do ranka, by wstać i zachowywać się jak człowiek. dławiłam się łzami wpływającymi z wnętrza mojej duszy. byłam zagubiona, przerażona wszystkim co mnie otacza. potrzebowałam bliskich obok, a równocześnie pragnęłam samotności. zachorowałam na miłość, której nie mogłam zdobyć. czekałam, odliczałam sekundy od naszego rozstania. rozważałam samobójstwo, oddychałam z przymusu. nigdy nie zapomnę tamtych chwil.
|
|
 |
|
Lojalnosc szczerosc w sercu prawda w oczach
Lzy jak radosc nigdy na pokaz
Nadal nie chillout surowy klimat
Nie znajdziesz ciepla tam gdzie panuje zima
|
|
|
|