 |
|
codziennie próbuję o tobie zapomnieć , codziennie myślę o tobie i codziennie powtarzam sobie dzisiaj ostatni raz , jutro wylatujesz z mojej głowy , ale jak się budzę znowu jest dzisiaj , nigdy nie ma tego pieprzonego jutra .
|
|
 |
|
Nie bój się zmian. Nawet jeśli będzie gorzej, to zdobedziesz doświadczenie.
|
|
 |
|
A kiedy już wydaje Ci się, że wszystko w Twoich rękach nagle przychodzi ON..
|
|
 |
|
Jest tak wiele słów, których nie byłam w stanie wypowiedzieć
Nigdy wcześniej ich nie słyszałeś
|
|
 |
|
W oczekiwaniu na pielgrzymkę wysłaną do sklepu- umieram z pragnienia.
|
|
 |
|
Na tarasie ktoś urządził małe ognisko, w basenie pływają liście, butelki i buty, pomiędzy tym wszystkim dryfuje bezwładnie koleżka na materacu. W kuchni przesiaduje delegacja wysłana po tabasco do eksperymentu o którym mało kto pamięta, na piętrze ukryli się młodzi zagniewani z powodu braku dostępu do alkoholu, niewiadomo dlaczego topią swe smutki właśnie w procentach. Siedzę w salonie pomiędzy zasypiającą modelką a medytującym koszykarzem. Jest godzina 21.21, nie znajdzie się na terenie domu zaden trzeżwy osobnik. Czekam wciąż na właściciela tegoż oto konta. Ide zapalić, 1,2,3 szlugi, pomiędzy którymś napewno go zobaczę. /Evel.
|
|
 |
|
Limuzyna, hektolitry wódki, whisky, najlepszy Dj, zajebiste towarzystwo, impreza kończąca się po 3 dniach. Już jutro wchodzimy na imprezę wszechczasów.
|
|
 |
|
Wchodzę tu chuj wie po co ;d chuj wie jakim cudem pamiętam hasło. Może dlatego, iż zajebiście kojarzy mi się z wakacjami. Wyjebałam właśnie butelkę whiskey i nie wiem co dalej. W uszach szumi propozycja otworzenia kolejnej. Shazzi'emu zostało jakieś 50 km do domu. Włącz turbo pajączku i zapierdalaj do nas szybciej. Się doczekać nie mogę. Twa kochana Evel xD
|
|
 |
|
Powiedz, naprawdę chcę cię widzieć.
|
|
 |
|
Dziś po raz kolejny
Jestem udając, że mnie nie obchodzisz,
mimo faktu że jesteś w moim umyśle
do tego stopnia, że mnie to irytuje.
|
|
 |
|
„Możesz wyciągnąć człowieka z getta, ale nigdy getto z człowieka”
|
|
 |
|
Zazdrość słona pływała w korniszonach,
zdrada z kieliszkami trzymała flaszkę w dłoniach.
Żal się topił nieznośny w kielonach,
głupota się cieszyła jak popierdolona.
To cztery ściany i nasza czwórka złota,
zazdrość, zdrada, żal i głupota.
|
|
|
|