 |
|
siedzieliśmy u mnie i śmialiśmy się. chłopaki pili, a ja siedziałam sprawdzając coś na laptopie. usiadł obok mnie. 'nadal jesteś na mnie wkurwiona?' - spytał. 'ale powiedz mi o co niby miałam być?' - zapytałam śmiejąc się z niego. 'za tamto' - powiedział i spuścił głowę. 'no co Ty, przecież nie byłam zła' - powiedziałam i poklepałam go po ramieniu. 'przepraszam' - powiedział. podniosłam jego głowę i popatrzyłam prosto w oczy. 'naprawdę nie masz za co, to ja przepraszam' - odpowiedziałam. 'ja po prostu nie chcę cię stracić' - wyszeptał, a ja mocno go przytuliłam. [szyszuniaa]
|
|
 |
|
najbardziej zadowala mnie fakt, że chłopaki z mojej paczki wolą chodzić ze mną niż z kimś innym. wolą moje towarzystwo, od towarzystwa innych dziewczyn czy nawet chłopaków. wolą odprowadzić mnie do domu niż iść na papierosa z innymi, wolą przyjść do mnie i posiedzieć niż iść wypić. to z nimi mam największe akcje i przypały i nigdy nie pozwolę by to się zmieniło. kocham ich jak braci! [szyszuniaa]
|
|
 |
|
lubisz to? jebnij w cycki. nie lubisz tego? klepnij w tyłek. metoda klasy IIa. [szyszuniaa]
|
|
 |
|
strasznie się zmieniłam. na każdą zaczepkę odpowiadam chamską odzywką. nałogowo palę, piję, ćpam. chodzę przygnębiona i już nic mnie nie cieszy. potrafię chodzić całymi dnami najarana. wpierdalam tabletki kilogramami, nie patrząc nawet co to za tabletka. biję się i jestem agresywna w stosunku do każdego. opuściłam się w nauce; teraz pakuję się rano i tak nie biorąc tego co potrzeba. ręce trzęsą się, ale mimo wszystko nadal udaję silną. nadal próbuję udawać osobę uśmiechniętą, nie patrzącą i nie zważającą na to co się dzieje. [szyszuniaa]
|
|
 |
|
Nie jest jeszcze mój , jednak odgrywa bardzo ważną role w moim życiu.
|
|
 |
|
P: - Patka, widzisz te diabełki? P: - jakie znowu diabełki? P: - no te białe co u Sylwii. Ł: - białe to murzynów straszą. po to wymyślili białe koty, żeby murzynom pech przynosili. P&P: - hahahaahaah K: - Ty to jesteś gej. [szyszuniaa + Przemek + Łukasz + Kuba]
|
|
 |
|
'do Ciebie' - usłyszałam mamę z korytarza i od razu uchyliły się drzwi. 'siema' - powiedzieli wszyscy jednocześnie. 'no cześć. nie dało się zadzwonić? chora jestem' - poinformowałam. podczas kiedy oni nawijali cały czas, ja siedziałam cicho. 'co jest?' - zapytał przyjaciel. 'nic' - powiedziałam ze spuszczoną głową. 'Patka możemy pogadać?' - usłyszałam Jego głos. 'posłuchaj, ja nie chcę żeby to tak wyglądało. chcę by było jak przedtem skoro nie może być lepiej' - powiedział. 'ale ja... posłuchaj, nie wiem co się ze mną dzieje. ja przepraszam. daj mi trochę czasu' - poprosiłam. 'nie. ułóż sobie życie. ja też ułożę' - powiedział, wziął kurtkę i wyszedł. podobno już ma dziewczynę... a mi serce chce rozerwać. [szyszuniaa]
|
|
 |
|
gdy się zakochasz wszystkie Twoje zasady i postanowienia idą się jebać.
|
|
 |
|
pal trawę . narzekaj , że rozumieją Cię tylko elfy i jednorożce .
|
|
 |
|
usłyszałam dzwonek telefonu. 'halo' - odebrałam. 'za 10 minut pod szkołą, proszę' - usłyszałam i rozłączył się. przeczesałam włosy, wzięłam słuchawki, ubrałam się i wyszłam z domu. będąc już przy boisku zobaczyłam jak stoi tyłem. widać było, że jest zdenerwowany. 'jestem' - powiedziałam. 'no cześć' - nachylił się nade mną w celu pocałowania mnie, lecz instynktownie się odsunęłam. popatrzył na mnie dziwnym wzrokiem. 'co jest?' - spytał. 'nie mogę. przepraszam nie mogę. nie chcę psuć naszej przyjaźni głupią miłością, która kiedyś się skończy' - wypaliłam i spuściłam głowę w dół. 'popatrz na mnie' - poprosił, chwytając mnie za podbródek. do oczu napłynęły mi łzy. 'ja przepraszam, ale nie chcę Cię zranić' - wyszeptałam patrząc mu prosto w oczy. 'nie zranisz' - powiedział i się uśmiechnął. 'już zraniłam. przepraszam, ale nasza przyjaźń jest kurwa ważniejsza?' - zaczęłam płakać. 'nie płacz, poczekam' - wyszeptał, pocałował mnie w policzek i odszedł. [szyszuniaa]
|
|
|
|