 |
Mówią, że to jebany margines społeczny - bo piją, palą, rozwalają przystanki. Napierdalają się na środku drogi, wyrywają ławki, malują po murach. Chodzą w kapturach na głowach, odpierdala im szajba. Chuj mnie to, ja kocham tych zdemoralizowanych ludzi, zabiłabym za te mordy.
|
|
 |
'kto przyniósł tą wódkę?' - spytała pedagog. 'jaką wódkę? przecież nic nie piłam' - powiedziałam. 'nie? czyli to nie wy byliście pod kościołem i nie wy piliście? o której byliście pod szkołą?' - dopytywała. 'przed szóstą. tata nas przywiózł' - odpowiedziałam. 'sprawdzę to. to że nie przyłapałam Cię do ręki to nie znaczy że Ci się upiecze. wiem, że piłaś i teraz jesteś pod ciągłą obserwacją' - mówiąc podała mi ulotki do psychologa. 'chyba wiem lepiej co robiłam. i skoro mówię, że nie piłam to nie piłam. kurwa czemu zawsze jak jest jakaś afera to jestem w to zamieszana? no czemu? dacie wy mi święty spokój?' - krzyknęłam. 'uspokój się i nie pyskuj. zobaczmy co z tym zrobimy' - podsumowała i kazała mi wyjść. zaczyna się kolejny przypał. [szyszuniaa]
|
|
 |
''Tak, czasem mam problem i nikomu nic nie mówię,
czasem po prostu nie chce, lecz częściej nie umiem.''
|
|
 |
''Mówią,że nie dam rady, jeśli nie wezmę się w garść,
ale chyba nie potrafię, ja już tak mam.''
|
|
 |
''Czasem sobie nie radzę, a sumie coraz częściej.
I coraz częściej mocniej bije moje serce.''
|
|
 |
''I w sumie dla wielu mogę się po prostu zabić,
i w sumie teraz ludzie są niezauważalni.''
|
|
 |
''Spadam na ziemię i nie widzę sensu,
i mam cholerny opór by nie poddać się szczęściu.
Mam kilka powodów dla których jeszcze tu jestem i
mam kilka powodów przez które mijam się z sensem.
To nie realne, chociaż tylko dla nich,
nadal chce te czasy w których świat mnie nie ranił.''
|
|
 |
''Szukam siebie w sobie i nie mogę odnaleźć. Gdzie jest tamten dzieciak, który miał w sobie wiarę. Gdzie jest uśmiech, który pocieszał innych? I gdzie jest charakter, który zawsze był silny?''
|
|
 |
Ciągle żyjemy jakby na walizkach. Tysiące przejść, niepewności, załamań. Ciągła prowizorka, tymczasowość, byle do jutra.
|
|
 |
I jest taka noc podczas której zbiera sie na płacz, a do domu wraca się okrężną drogą.
|
|
|
|