 |
|
Kilka zdarzeń powiedziało mi po co tu jestem...
|
|
 |
|
Wejść na szczyt góry, zawołać głośno 'Nie jestem tu sam i mam swoje motto'
|
|
 |
|
Może nie jest idealnie, ale nie jest źle
|
|
 |
|
Zmienia mnie te życie, zmienia mnie jego dotyk
|
|
 |
|
Zobacz, tu masz co najważniejsze, słuchaj wyraźnie co mówi twoje serce
|
|
 |
|
ty polej, ja piję z gwinta Kiedy idziemy na całość w tym gronie zawsze jest wypas!
|
|
 |
|
Jeśli mam podstawy że to co robicie jest dobre, to mogę Wam obiecać, że też pomogę!
|
|
 |
|
A w sercu wiara, że ta sztama to nie heya banana i nara!
|
|
 |
|
mam ochotę do Niego wrócić, wrócić powołując się na odwagę, aby zasłonić naiwność i to jak bardzo potrzebny jest mi do codziennego życia, rutynowych czynności. wrócić, aby wziąć Go za rękę, spojrzeć głęboko w oczy i przytulając się wyszeptać, abyśmy zadeptali przeszłość.
|
|
 |
|
wchodząc do domu odklejam z twarzy sztuczny uśmiech, rzucając torebkę w przedpokoju bezsilnie opadam na łóżko, wspomnienia przygniatają mnie swoim ciężarem a myśl o tym jak mnie potraktował, jak po tylu wspólnie spędzonych chwilach odszedł bez słowa rozpierdala moją psychikę, przygryzając wargę ocieram łzy, zaciskam dłonie w pięści a na twarz ponownie powraca uśmiech - wstaję, wstaję aby zmierzyć się z chorą rzeczywistością.
|
|
 |
|
lubiłam Jego styl, przelotne uśmiechy przy przypadkowych spotkaniach, on lubił mój optymizm i kręcone włosy, a później gdzieś między jednym a siódmym pocałunkiem wymyśliliśmy sobie, że będziemy dla siebie całym światem. istni kretyni !
|
|
 |
|
jesteśmy zbyt mądrzy by zrezygnować z siebie, zbyt głupi by móc naprawić błędy, zbyt dziecinni by żyć według dorosłych, moralnych zasad i zbyt dorośli by dziecinnie się zatracić.
|
|
|
|