 |
|
czasami mam takie natchnienie na wspominanie. otwieram wtedy archiwum na gg; wyjmuję wszystkie rzeczy, które dostałam kiedyś od ludzi, których kochałam, a los chciał, że straciłam; włączam głośno muzykę i zaczynam powoli wszystko analizować. uwielbiam te chwile, bo mimo tego, że w niektórych momentach padnie więcej niż tylko kilka łez, to po wszystkim czuję się taka zregenerowana. to trochę tak, jakbym wypuściła z siebie całą negatywną energię i pozbyła się całego bólu jaki mnie ogarnia. zazwyczaj po tym wszystkim długo siedzę ślepo wpatrując się w przestrzeń. lubię wyobrażać sobie wtedy moją przyszłość. myślenie o tym, co może stać się za tydzień, rok, albo przypuśćmy 15 lat, potrafi pochłaniać mnie całkowicie. czasami dobrze jest zniknąć sobie tak raz na jakiś czas i posiedzieć samemu z własnymi myślami. czasami dobrze jest uświadomić sobie w końcu, czego chcemy w swoim życiu dokonać i co jest dla nas w nim najważniejsze . / schowalimimisia
|
|
 |
|
chwila, kiedy jesteś już prawie pewna, że nic cię tutaj nie trzyma. / schowalimimisia
|
|
 |
|
za chwilę przyjdę i naniosę trochę błota. przepraszam, nie dzwoniłam, wolę w oczy spytać, "co tam?".
|
|
 |
|
Wymagam zbyt wiele? Utworzyłam sobie własną utopię i teraz nie potrafię się odnaleźć w zwykłej szarości? Ludzie są zbyt słabi, by podołać moim wymaganiom i założeniom? Pewny jest jeden fakt - to we mnie tkwi problem. Autobus, muzyka, wzrok wpatrzony w pełny nadziei napis na szybie "wyjście awaryjne". A to z życia...? Bo potrzebuję.
|
|
 |
|
Nie ma ludzi złych, albo dobrych. Wszyscy mamy w sobie tą i tą cząstkę. / love_krowe
|
|
 |
|
narkotyki niszczą ludzi, ale tworzą legendy . / bonson
|
|
 |
|
kochajmy tych, którzy mogli odejść, a postanowili zostać. / schowalimimisia
|
|
 |
|
miłość jest jedną z tych nielicznych rzeczy, na które człowiek (na szczęście) nie ma wpływu .. / schowalimimisia
|
|
 |
|
umieram. owszem, nie kłamię teraz, nie jest to wymyślony na potrzeby wpisu tekst. a więc, umieram. i co z tego ? wszyscy umieramy. wszyscy powoli, z każdym dniem, godziną czy sekundą zbliżamy się do śmierci. a ja nie jestem tu żadnym wyjątkiem. trzeba to po prostu zaakceptować. a więc jeszcze raz, umieram, wszyscy umieramy. możliwe, że umrzemy jutro, za rok czy za 50 lat. wszyscy ludzie na ziemi odkąd się narodzili umierają. to trochę bez sensu, nie sądzicie ? pozwolę tu sobie zacytować pewne słowa "rodzimy się by żyć, żyjemy, by umierać". to ironia, że nasze dni nazywamy "życiem", a w każdy taki dzień jesteśmy bliżej własnej śmierci. każdego dnia naszego "życia" powoli "umieramy". / schowalimimisia
|
|
 |
|
I nie mów mi co jest słuszne. Wystarczająco długo myślę o tym zanim usnę.
|
|
 |
|
odezwij się. ciekawy jestem
gdzie i z kim teraz
umierasz. / ?
|
|
 |
|
A zamiast posta na blogu, są łzy w oczach, Huczu w głośnikach i świadomość definicji słowa "człowiek", która obejmuje zarówno mnie, Ciebie, zajebiście cudownych ludzi o sercach tak dobrych, że przekracza to granice ogarniane moim mózgiem i wszelkie hieny. Nieporozumienie. "Hemoglobina mija szybko aortę, chociaż serce by chciało robić wszystko najwolniej. I ta krew tętni w setki miejsc, to tylko ty-36,6", dobranoc.
|
|
|
|