 |
|
Twoim celem nie jest sprawienie bym cierpiała tudzież Cie znienawidzila. Twoim celem jest sprawić mnie niezdolna do uczuć do tego stopnia, żebym juz do końca nie mogla pokochac nikogo. pokazujesz mi, ze nie warto i codziennie wypruwasz moje duchowe wnetrznosci, wypychajac mnie pustą nadzieja, jak sztucznego zwierzaka watą
|
|
 |
|
chciałabym, żebyś mógł mi napluc w serce. moze wtedy zrozumialoby wreszcie jak czuje sie za każdym razem, kiedy muszę wycierać twarz i byłoby ze mna solidarne.
|
|
 |
|
wciąż cierpię, przez to, że nie potrafię, a może podświadomie nie chcę powiedzieć najtrudniejszego słowa jakim jest żegnaj. mimo, że wiem, że to koniec, że już od bardzo dawna nic nas nie łączy, to jednak nie umiem o nim zapomnieć. żegnaj jest słowem, które samo w sobie jest zaprzeczeniem tego, iż kiedykolwiek coś nas łączyło. jednakże myślę, że już czas definitywnie się z tym pogodzić i pożegnać się w sercu z osobą, która już zawsze będzie dla mnie ważna. już czas to zrobić.
|
|
 |
|
Na dworcu w Monachium w pewną upalną niedziele sierpnia 1947 roku w trakcie podróży do nowego życia przecięły się zupełnie przypadkowo linie ich biografii. On dotknął palcami jej włosów, ona poczuła, że dotyka ją miłość.
|
|
 |
|
♥ 24.01.2012 - 24.11.2013 ♥ 22 miesięcy z Tobą ! ♥
|
|
 |
|
Mam tysiąc ważniejszych spraw, niż oglądanie się do tyłu.
|
|
 |
|
Tak cholernie lubię się z nim droczyć. Moment gdy ma nadzieje, że nasze usta zamkną się w namiętnym pocałunku, a jedyne ci robię to daje mu lekkiego buziaka. Wtedy on obejmuje mnie i łaskocze. Wie że to mój najsłabszy punkt. Zwijam się ze śmiechu w jego objęciach. I dostaje to czego chciał. Znów czuję smak jego ust . // zdefiniujmymilosc
|
|
 |
|
zawsze wolałam skurwysynów-taka już jestem.
|
|
 |
|
Może mogłabym być lepsza, ale nie jestem.
|
|
 |
|
Mimo tylu kłótni. Mimo tylu sprzeczności. Mimo tylu niepotrzebnych słów. Mimo wszystko – Ty jesteś nadal.
|
|
 |
|
W uczuciach nie ma czegoś takiego jak zwątpienie. Kochasz albo nie.
|
|
 |
|
Najboleśniejsza jest miłość bez wzajemności, miłość, której nikt nam nie oddaje, miłość, która jest, ale tak naprawdę jej nie ma. Takie uczucie dopływa tylko do połowy i dalej już nie może, nie da rady. Bo coś odpycha, coś nie chce, coś nie akceptuje, coś jest obojętne, coś postawiło granicę, której miłość nie może przekroczyć. Dociera do pewnego momentu i staje, nie zmierza dalej, nie dociera do serca drugiej osoby, po prostu zatrzymuje się i tkwi na samym środku niewidzialnej nici, znajdującej się pomiędzy dwojgiem różnorodnych serc. Przepycha się i buntuje, na siłę wchodzi tam, gdzie nie powinna, aż w końcu przestaje, odpuszcza i każdego dnia powoli umiera. Brakuje jej miejsca i możliwości rozrostu, dopełnienia drugiego serca, które powinno przyjąć tę dawkę. Właśnie dlatego tak bardzo to boli, uwiera gdzieś w środku i nie chce ruszyć się w żadną stronę. Ta miłość zostaje zupełnie sama, nietknięta, nienaruszona, niekochana. [ yezoo ]
|
|
|
|