 |
|
"Blady jak opłatek i żałując już za jutro.
Między ciemnością, a światłem stawiam siebie jako lustro.
Tam gdzie ludzkość jest duszno tam gdzie bóstwo jest pusto.
Wiec gdzie jest ten jedyny co ma moc zamieniania słów w czyny."
|
|
 |
|
Robią co chcą, ja patrze i płaczę,
nad światem, nad krzyżem,
w który już nie wierze raczej,
bo jak mam wierzyć, skoro nawet pismo święte,
stworzone jest przez ludzką rękę.
|
|
 |
|
` sama nie wiem kim jestem w twoich oczach. może wcale mnie w nich nie ma i spokojnie śnisz po nocach.
|
|
 |
|
` i krzyczę "weź mnie ratuj", kiedy patrzysz w moje oczy, ale nie chcesz tego słyszeć, nic nie mówisz i odchodzisz.
|
|
 |
|
` uda im się. kocha go i nie pozwoli mu odejść.
|
|
 |
|
` tęsknie, gdy nie ma cie przy mnie. jesteś żarem, bez niego stygnę.
|
|
 |
|
` To ten świat, na niego łatwo zrzucić winę, to ten świat, a nie my, jest skurwysynem. Kocham cię. Przecież wiem, pamiętam.
|
|
 |
|
` ciepły prysznic, zimne powietrze, jego dłonie. Są sposoby na ciało, są sposoby na ducha. On jest sposobem na mnie.
|
|
 |
|
` stałeś się moim uzależnieniem, oczkiem w głowie, jedynym dobrym wyborem i tlenem, którym oddycham.
|
|
 |
|
A Ty jakim słowem zastąpiłbyś swoje życie?
|
|
 |
|
Głębokie spojrzenia, poznali się na blokach – ta sama dzielnia.
Miłość pozornie nie do zarżnięcia.
|
|
|
|