 |
|
"ko ko.." -tu już nie oznaczało kocham. nasze ko jak koniec. /llykcincinu
|
|
 |
|
te słowa chrzęszczą jak szkło pod podeszwą,
trzeszczą, chuj z tym, jebać to zresztą
|
|
 |
|
nie opuszczam ludzi, jestem przy nich cały czas
nawet, gdy mi prosto w twarz mówią najtrudniejszą z prawd
ale szanuję tych, co odpłacą mi tym samym
reszcie mówię nic prócz tego, że się znamy
|
|
 |
|
pierdolą coś o lojalności skurwysyny
nawet nie chce mi się im pluć w oczy, bo szkoda mi śliny
|
|
 |
|
i to już koniec, bo nie wiedzieliście, jak sprawić
aby gaszenie uczuć to nie weszło wam w nawyk
może to błąd, że milczałeś wobec niej dla zasady
|
|
 |
|
Prosze Cię powiedz gdzie jest ten ogień który palił nas ?!
|
|
 |
|
aż twój głos nagle zniknął i nawet nie było mi specjalnie przykro. a wszystko wokół nabrało nagle tempa, z początku dobrze, bo z początku nie pękasz
|
|
 |
|
To nie ładnie myśleć, że milczenie może wzruszać, szansa z każdą chwilą słabnie, telefon gdzieś pod ręką mam, prawie na pewno wiem to tylko ten bezsensowny konflikt z dumą zbyt wielką
|
|
 |
|
Nic mi to nie mówi, co mi mówisz szczerze mówiąc, bo coś mówisz mi, ale nie wiesz jak to ująć. Snują się słowa między nami, a i tak więcej znaczy to co między wierszami i choć nic do powiedzenia nie masz, gadasz ciągle i powtarza się schemat.
|
|
 |
|
tyle mi mówisz i ja też ci wiele mówię a jednak gdy milczymy jakoś łatwiej się zrozumieć
|
|
 |
|
'Było siedem pięter. Do czwartego szło się po normalnych schodach, a potem były już tylko takie przybite kołkami do ścian. A ja mam lęk wysokości, czujesz? I za nic w świecie nie chciałem wejść na to siódme piętro.'
|
|
|
|