 |
|
Popatrz na niego i przestań widzieć wielkiego boga,który może zmiażdżyć cię jednym słowem. Przestań zauważać tą cwaniacką pozę, a dostrzeż to, że jest człowiekiem,który boi się tak jak każdy,który o coś się boi, i który najprawdopodobniej również cierpiał kiedyś z miłości./esperer
|
|
 |
|
Boleć to może zagryziony język albo oparzenie gorącą herbatą. Płaczę małe dziecko,któremu wzięto zabawkę, a smutek odczuwa matka gdy jej pociecha znowu zawiodła. Tak się składa, że moje serce nie boli tylko umarło. Nie płaczę, ja wyję do poduszki, a smutno? Smutek to kurwa szczęście w porównaniu z moim obecnym stanem./esperer
|
|
 |
|
Ludzie mogą Cię podnosić, ale to Ty musisz ustać. /esperer
|
|
 |
|
Moje życie było cudowne. Niewiele było chwil gdy się nie uśmiechałam, a ból od zbyt częstych wybuchów śmiechu był na porządku dziennym. W domu bywałam gościnnie, a łóżko nieczęsto było przeze mnie ogrzewane. Nosiłam status cholernie szczęśliwej nastolatki. A potem się zakochałam. /esperer
|
|
 |
|
Zakochać się -to najczystsze samobójstwo jakie możesz wybrać. /esperer
|
|
 |
|
O największych zabójstwach nikt nigdy się nie dowie. Nikt przecież nie bierze na poważnie śmierci z miłości. Nikt nie piszę o tych bezsennych nocach przepełnionych łzami. Brak odwagi aby opowiedzieć jak czujemy się w środku, jak zachowujemy się gdy nikt nie patrzy... A gdy jesteśmy sami to wyjemy z bólu, skręcamy się od cierpienia i wydrapujemy na rękach całą swoją rozpacz. W gazetach jednak i tak przeczytasz o sławnym polityku zastrzelonym przez mafie, nawet na ostatniej stronie, małym druczkiem nikt nie napiszę, że tego dnia umarło z miłości wiele tysięcy osób. /esperer
|
|
 |
|
Nienawidził mnie. A wszystko dlatego, że nie potrafiłam go pokochać. /esperer
|
|
 |
|
Mam kilka marzeń. Jednym z nich jest jego szczęście, nawet jeśli to ja nie będę tego sprawcą. Podobno to na tym właśnie polega, odsunięcie egoizmu na drugi plan. Jak kochasz to chcesz dla tej osoby jak najlepiej, nawet jeśli Tobie jest najgorzej. /esperer
|
|
 |
|
był szary listopadowy dzień.krople deszczu obijały się o parapet,a gałęzie drzew uginały od wiejącego wiatru.kłóciliśmy się,kolejny już raz.'podnosisz mi ciśnienie gorzej niż te pierdolone dragi- krzyczał,nerwowo chodząc po pokoju.'ja Cię przynajmiej nie zabiję'-pyskowałam, łażąc w kółko za Nim.zatrzymał się,i przytknął mnie do chłodnej ściany.patrzył na mnie wzrokiem pełnym nienawiści.zaczął krzyczeć,po czym zamachnął się uderzając pięścią w ścianę obok mnie.nogi mi się ugięły,a przed oczami zrobiło się ciemno.do oczu podeszły mi łzy. nagle oprzytomniał,zrozumiał co zrobił.'Jezu,przepraszam!'-krzyknął,przytulając mnie. wyrwałam się z uścisku,odchodząc na drugą stronę pokoju.'wyjdź'-wyszeptałam.'przepraszam,kochanie'-powiedział,obejmując mnie.odwróciłam się w Jego stronę i krzyknęłam:'wyjdź,kurwa! nie miałeś prawa'.wziął kurtkę,i trzaskając drzwiami wyszedł.usiadłam na podłodze zalewają się łzami,a w głowie miałam obraz przeszłości,o której właśnie mi przypomniał./veriolla
|
|
 |
|
może kiedyś znajdzie się ktoś, kto uwolni mnie od tych wspomnień. może Jego kolor oczu przysłoni te, które nadal tak mocno kocham. może znajdzie się ktoś kto piękniej będzie mówił o miłości, i piękniej szeptał 'dobranoc'. może będzie miał bardziej delikatny dotyk od Niego i będzie piękniej pachniał. może znajdzie się kiedyś ktoś, kto wymarze mi Go z pamięci. / veriolla
|
|
|
|