 |
|
a może znowu za dużo sobie wyobrażam ? może do pewnych spraw zbyt poważnie podchodzę ? /espoir
|
|
 |
|
wiem, że potrafię być cholernie wredna i zdarza mi się mówić rzeczy, które ranią ludzi. wiem, że czasem zbyt emocjonalnie podchodzę do pewnych spraw, ale jak mi na czymś zależy to walczę o to ze wszystkich sił. wiem, że czasem pokazuje, że niby mam wyj*bane, ale zrozum, że czasem po prostu tracę wiarę i siłę. wiem, że nie mam łatwego charakteru i bywam nieznośna, jednak jeśli sprawisz, że ci zaufam i powierzę swoje serce uwierz, że będziemy mogli stworzyć coś pięknego. /espoir
|
|
 |
|
nie będę już płakać, przejmować się, spędzać wieczory na rozmyślaniu o tym co było, nie będę się nad sobą rozczulać i zastanawiać czy jest jeszcze sens walczyć. wybacz, ale szkoda mi na to życia. koniec jest dla mnie w pewnym sensie początkiem czegoś nowego. nie chcę żeby to co nie udało mi się w przeszłości odbijało się na mojej teraźniejszości. chcę żyć i czerpać z tego życia jak najwięcej tylko się da. /espoir
|
|
 |
|
a czasem po prostu przestań słuchać tych wszystkich głupot, które mówię i po prostu mnie pocałuj. gdy widzisz, że nie mam już na nic siły po prostu mnie przytul bo nic nie daje takiego ukojenia jak schowanie się w twoich ramionach. a czasem po prostu weź mnie za rękę i idźmy gdzieś tylko we dwoje. niech świat przestanie istnieć. niech będę tylko ja i tylko ty. /espoir
|
|
 |
|
siedzieli wtuleni w siebie, trzymając się za ręce. obydwoje wiedzieli, że czas najwyższy to zakończyć, że ten związek nie ma przyszłości, od dłuższego czasu między nimi się nie układało, obydwoje przestawali widzieć sens. jednak gdy byli razem nie potrafili tego zakończyć. żadne z nich nie miało tyle odwagi, aby pierwsze powiedzieć, że to koniec. tak cholernie pragnęli być ze sobą, lecz nie potrafili. coś między nimi było nie tak, czego nie potrafili naprawić mimo ogromnych chęci. cholerne uczucie, które dawało zarówno ogrom szczęścia jak i bólu. /espoir
|
|
 |
|
sprawiasz, że nie myślę o tych wszystkich gównianych sprawach, że nie przejmuję się błahymi sprawami. dzięki tobie na mojej twarzy pojawia się uśmiech, dajesz mi cholernie dużo pozytywnej energii, której teraz tak bardzo potrzebuje. /espoir
|
|
 |
|
"Wiesz? Za każdym razem kiedy myślę o Tobie rysuję jedną gwiazdę
Mam już całe niebo, sporą galaktykę myśli.."
|
|
 |
|
-Obudz sie Skarbie-usłyszała cichy szept otulający jej nagą szyję.Uśmiechnęła się otwierając po woli oczy.Ujrzała twarz,z którą chciała przeżyć wszystkie chwile swego życia.Poczuła Jego wargi na swoich-już 9-szepnął między pocałunkiem na co ona poderwała sie z łóżka łapiąc pierwszą lepszą koszulę chłopaka nakłądając ją na nagie ciało-Musisz juz iść,zaraz wrócą rodzice-wiem-podszedł całując ją długo i namiętnie po czym wrzucił resztę swoich rzeczy do plecaka i ruszył w kierunku drzwi-Zatrzymaj ją.Uwielbiam Cię w niej-rzucił szybko wskazując na koszulę i wyszedł pozostawiając ją samą w pustym mieszkaniu.Usiadła na łóżku wwąchując się w zapach koszuli.Uśmiech nie znikał z jej twarzy.Zakochała się po raz pierwszy w życiu wierząc,że tak będzie już zawsze.Jednak jej miłość z każdą chwilą malała,każdy jego uśmeich nie wywoływał w niej szczęścia lecz smutek,a Jego dotyk nie koił jej bólu jak do tej pory.Nie kochała go.Pomyliła miłość z zauroczeniem wtedy,gdy on kochał coraz bardziej.|| pozorna
|
|
 |
|
po prostu z dnia na dzień stajesz się mi coraz bliższy, z dnia na dzień chcę aby było cię coraz więcej w moim życiu. /espoir
|
|
 |
|
Pamiętam, gdy wracałam ze spotkania z Nim. Cała zamyślona wchodziłam po schodach lekko zatrzaskując drzwi. Opierałam się o ich szybę, nie zwracając uwagi na to, jak bardzo ona jest zimna. Uśmiechałam się do siebie, skrupulatnie oblizując wargi. Mama, stojąc w drzwiach pokoju, patrzyła na Mnie szepcząc pod nosem. Nie zwracałam uwagi na to, czy wróciłam z prostymi włosami lub z rozmazanym makijażem. Czułam, że Go kocham, a to było wtedy najważniejsze.
|
|
|
|