 |
|
dlaczego dałeś mi powód, by żyć, marzyć, śnić znowu, gonić czas lub kpić z niewykorzystanych szans, które w pewien sposób umierają wraz z nami, gdy dajesz powód by chwile kraść a marzenia palić
|
|
 |
|
te przeklęte wersy heroiną, pół przytomny gdy me oczy i tej nocy udają się na odwyk
|
|
 |
|
mija kolejny rok, palę nastepny most, chwila w prost, jak jak na złość, po sto kroć gardzi mną, dość! dosyć tego moje niebo, w nim łzy kropla, następna, która chciała uczyć mnie do końca
|
|
 |
|
znów nakręcam siebie, ten papieros, kawa, kompakt i wciąż kurwa nie wiem, na chuj siedzę tak po nocach, po nocach, które kocham i nienaiwdze co dnia
|
|
 |
|
jestem wyszarpaną kartką kolejnych modlitw, na rondla możliwości swoich, okrzykiem teorii, słodyczą chwil, cierpieniem bezimiennych godzin, dla których nie chce życ, a bez których odchodzić, emocje to algorytm, ostatnim tchem spijam gorycz
słucham snów, znów ból, niewypowiedzianych słów
|
|
 |
|
i nie przypominaj więcej, że nas nagli czas. ja ciągle wracam, choć mówię, że ostatni raz.
|
|
 |
|
Moja pierwsza miłość i mój pierwszy spacer,
Po niej pierwszy raz odczułam taką stratę.
|
|
 |
|
To było pewne od początku, że nie przetrwamy. To Ty sobie wmawiałeś, że my się kochamy.
|
|
 |
|
Znam Twój problem, rozumiem tą opcję. Ale przestań marudzić. Jakbyś wciąż miała okres.
|
|
 |
|
Stawiasz kroki tak szeroko, że wyglądasz jak czworokąt. A spódniczkę masz tak krótką, że dorównasz prostytutką. Przedstawiłam już Twój zawód, teraz niszczę Cię pomału. Bo bez zasad i frajerką jesteś Ty mała pozerko.
|
|
 |
|
Przecież wiesz, że nie masz granic, nie powstrzymasz żądzy za nic. Bo za kasę zrobisz wszystko. Nie mam racji? Mam ją dziwko.
|
|
 |
|
Kocham- szczera prawda, kochaj mnie całym sercem tak jak ja. Kocham Twoją bliskość, kocham, kocham ponad wszystko.
|
|
|
|