 |
|
Załatw mi wejściówki do nieba./scoobychrupek < 3
|
|
 |
|
bezwładnie usiadła na zdartym parapecie, starej kamienicy. rozkoszując się dymem swojego papierosa, zaciskała zęby jak kilkuletnie dziecko, nieznoszące sprzeciwu. biła się z myślami, wyklinając boga. kosmyki jej blond włosów, bezwiednie opadały na jej czoło. uchyliła delikatnie okno, by poczuć na dłoniach, mżący deszcz, za którym tak przepadała. 'przepraszam'. usłyszała, ciche skomlanie za plecami. 'przebacz mi'. - wypowiedziane, półgłosem. nie odwróciła się. nie mogła znieść jego widoku. nie po raz kolejny. bijąc się z własną podświadomością, wychyliła się za okno, przekonana o słuszności własnej śmierci. złapał ją za ramiona, w ostatnim momencie. spojrzała na niego swoimi przeszklonymi do granic możliwości źrenicami i dała mu w twarz. 'nie będziesz decydował o moim życiu. ani o życiu ani o śmierci.' - wyszeptała, po czym gwałtownie skoczyła z okna. tak, aby nie zdążył jej po raz kolejny powstrzymać.
|
|
 |
|
to irracjonalne, spoglądać codziennie w to samo lustro, każdego dnia widząc kogoś innego. budzić się z nadzieją, że dzisiaj mimowolny uśmiech będzie nam towarzyszył jak cień, a my nie zdołamy się poparzyć nawet najgorętszą zieloną herbatą, podglądając niewinnie, wschodzące słońce.
|
|
 |
|
uzależniłeś mnie, więc już nie męcz mnie odwykiem. mogę być dla Ciebie ćpunem, jeśli będziesz narkotykiem.
|
|
 |
|
I jedno pytanie nie daje mi spać w nocy Do kogo zadzwonisz, kiedy to się skończy? / szoko
|
|
 |
|
świeczki na torcie, spadająca gwiazda, dwie takie same cyfry w godzinie, rzęsa na policzku - i wciąż to samo marzenie..
|
|
 |
|
` To co dostawała od życia było niczym w porównaniu od tego co on jej dawał przechodząc obok. / amarse.
|
|
 |
|
uśmiech nie oznacza szczęścia, zamknięte powieki snu, "kocham cię" miłości.
|
|
 |
|
i mimo wszystko, wciąż jesteś osobą, dla której zrobiłabym więcej niż dla pozostałych. / chujcietoobchodzi
|
|
|
|