 |
|
`A kiedy ona Cię kochać przestanie, zobaczysz noc w środku dnia. Czarne niebo zamiast gwiazd, zobaczysz wszystko to samo co ja...`
|
|
 |
|
' popatrz jak wszystko wokół się zmienia .coś jest , a później tego nie ma .. '
|
|
 |
|
przytuliłabym Cię . albo nie . nie mogę . przecież Cię nienawidzę ./szoko
|
|
 |
|
' szczęście ją znać . nie szczęście stracić . . '
|
|
 |
|
Nienawidzę tego co do ciebie czuje,
i tak cholernie żałuje, że nie przeszkadza mi to,
że jesteś ekscentrycznym egoistą
i masz gdzieś, moje pieprzone fobie o naszej miłości.. !
|
|
 |
|
' Trzeba Coś Stracić By To Docenić,
Żeby Odzyskać Trzeba Się Zmienić '
|
|
 |
|
''Jeśli będzie Ci dane
żyć sto lat,
to ja chciałbym żyć
sto lat minus jeden dzień,
abym nie musiał żyć ani jednego
dnia bez Ciebie."
|
|
 |
|
-Jednego nie rozumiem. Płaczesz przez niego, jesteś smutna, a jednak dalej go chcesz ..
- Wiesz co, to chyba... nazywa się miłość
|
|
 |
|
siedziała na brzegu łóżka z papierosem w ręku. jej źrenice rozszerzały się coraz bardziej. łzy spływały po jej policzkach z coraz większą częstotliwością. chwyciła do jednej z dłoni szpilki, do drugiej butelkę taniego wina i boso wybiegła z mieszkania. noc była pochmurna. zbierało się na deszcz. usiadła na krawężniku ulicy i zaczęła pić czerwone wino prosto z butelki. ocierając rozmazaną szminkę z ust, końcem rękawa, usłyszała cichy szept. doskonale znała ten głos. obróciła delikatnie głowę. zaciskając wargę spojrzała na ciemną postać, doskonale znając te rysy. nie potrafiła powstrzymać łez. starała się nie dać mu tej perfidnej satysfakcji, ale nie umiała zapanować nad sercem. podszedł do Niej szyderczo się uśmiechając. wyczuła powiew zakłamania w powietrzu. zobaczyła w Jego oczach przeszywającą je nienawiść. mierząc ją wzorkiem odszedł. przepełniony satysfakcją szedł dumnym krokiem. a ona siedziała sama na środku ulicy błagając Boga o to, aby potrafiła go znienawidzić.
|
|
 |
|
chciałabym umieć Cię znienawidzić. nawet nie wiesz ile bym dała, żeby moje źrenice zamiast łzami przepełniały się nienawiścią. chcę palić papierosy o poranku z myślą o tym jaki jesteś podły, a nie z myślą o tym jak bardzo mnie zraniłeś.
|
|
|
|