 |
|
-Kocham Cię.-Powiedziała.
-Zapamiętam.. I wrócę, jak mi Cię zabraknie.
|
|
 |
|
lubię myśleć
że może złamałam kilka serc
|
|
 |
|
czujesz się dobrze
kiedy cierpię?
|
|
 |
|
nie istnieje wystarczająco dużo czasu, aby ukryć za te oczy żal.'
|
|
 |
|
I jeszcze się spotkamy i powiesz, że żałujesz. Odpowiem, że ja już nie...
|
|
 |
|
nie chciałam, żeby w jednej chwili rzucił to wszystko, zaczął nowe życie, definitywnie kończąc wszystko co działo się wcześniej, by rozpocząć tą nową rzeczywistość ze mną. miałam zaledwie nadzieję, że na informację o moich uczuciach potraktuje ją jakoś ludzko, a nie wrzuci do jednego worka z wiadomością o pogodzie na następny dzień.
|
|
 |
|
nigdy nie zapytał mnie dlaczego. ani razu nie padło z Jego ust pytanie, skąd rodzą się moje pomysły lub jaki sens ma bieganie o piątej nad ranem przy kilkunastu stopniach na minusie, bo akurat naszła mnie na to ochota. wkładał dres, wiązał mocniej adidasy i towarzyszył mi przez kolejną godzinę joggingu, poranek, gdy ogrzewał mnie gorącą herbatą z sokiem malinowym, następne dni, kiedy leczyłam zapalenie krtani.
|
|
 |
|
Bałeś się, że odejdę, a to Ty byłeś tym, który odszedł.
|
|
 |
|
I odszedł. Tak bez żadnego wyjaśnienia. bez żadnego żegnaj. bez żadnego spierdalaj. tchórz, odszedł jakbyśmy się nigdy nie znali.
|
|
 |
|
I tylko marzysz, aby napisał głupie ' heej', pojebane nie?
|
|
 |
|
Zanurzyć się w datach, godzinach, czynnościach. Realizować punkt po punkcie. Nie pozwolić, by coś mnie dotknęło jeszcze bardziej. Uodpornić się. Zesztywnieć.
|
|
 |
|
nie pisz. nie pytaj. nie pamiętaj. nic już nie rób, bo kurwa ranisz.
|
|
|
|