 |
|
ziom, biorę sos i zaczynam chlać błąd? ależ skąd, to mój stały fach
|
|
 |
|
to taki stan, w którym nie ma ciebie, to taki stan, w którym nie znam siebie
|
|
 |
|
mówisz sobie odpuść kiedy dostajesz w ryj - błąd, weź to skończ i zacznij od nowa żyć, co
|
|
 |
|
kiedy wali się na głowę, spoko, no to wychodzę, pod stopami gruz wytycza mi nową drogę
|
|
 |
|
a kiedy ty masz coś do siebie, wtedy jak leczę kaca, wypuszczam myśli w teren i brak mi jest wszelkich zasad
|
|
 |
|
skonsumuje cię skarbie - po chamsku i wulgarnie, będzie elitarnie, tak lekko kulinarnie
|
|
 |
|
nie będzie się wzbraniała przed następnym razem i tak się właśnie składa ze ma na to fazę
|
|
 |
|
Bez ciebie nie istnieje żadne z tych miejsc do których chce pojechać. Wszystkie moje cele opierają się na jednym, na tobie. Ty jesteś moim największym celem!
|
|
 |
|
Czasami zastanawiam się co się dzieje z tym światem i mam wrażenie, jakby los był jebanym katem!
|
|
 |
|
Wiem jak patrzysz na mnie, widzę żal w twoich oczach...
|
|
 |
|
Od brudnych ulic oderwę swoje pazury.
By poczuć pod nimi piach.
Znasz reguły?
|
|
 |
|
To co było już nie wróci, raczej na pewno. Człowiek zaczyna żyć, gdy przestaje męczyć przeszłość.
|
|
|
|