 |
|
sól w nasze rany, cały wagon soli
|
|
 |
|
Jeżeli kochasz, czas znajdziesz, nie mając ani jednej chwili.
|
|
 |
|
serce moje bardzo chore na śmierć, która się lęgnie we mnie
|
|
 |
|
Spotkaliśmy się. Po tak długiej nieobecności, po tak długim milczeniu..Długo nie mogłam uwierzyć w wiadomość wyświetlaną na ekranie mojego telefonu. Spotkać się ? Tak po prostu? Teraz? Co mam ubrać jak, się przywitać ? Miliony pytań.. Łapiąc za klamkę Twojego samochodu cały stres minął, czułam się bezpieczna. Wiedziałam, że to jest to. Rozmawialiśmy. Długo. Byliśmy tak szczerzy i otwarci. Nie potrafiłam wyrazić słowami jak bardzo się cieszę.. Brakowało mi tego. Bardzo. Ale boję się.. Boję, że to się znów skończy przyjaźnią bądź kłótnią.. Nie poradzę sobie drugi raz.. Nie dam rady kiedy moje serce pęknie drugi raz w tym samym miejscu dokładnie tak samo.. Zawsze chciałam żebyś potrafił się określić.. Kiedy już to zrobiłeś skończyło się to ponad półrocznym milczeniem. Teraz chcesz porozmawiać.. Tak strasznie się boję.
|
|
 |
|
było miło. jak sobie tak pomyślę, to rzeczywiście było miło. przez kilka głupich, przezroczystych, podartych już teraz na kawałeczki jak nieważne dokumenty, momentów. przez chwilę rzeczywiście było miło.
|
|
 |
|
tylko przy tobie zdarzają się takie kwadranse, w czasie których nie myślę o śmierci
|
|
 |
|
coraz częściej potrzeba mi czterech ścian pustego pokoju
|
|
 |
|
mój przyjaciel jest martwy i z martwych nie wstanie zbyt żywy. dotąd jego ciało jest w ziemi i jak ziemia gada ze mną o wszystkim
|
|
 |
|
nie masz pojęcia, jak ja czasem cierpię, zupełnie bez wyraźnego powodu. myśli mam tak dziwnie poplątane, wartościowanie tak stasowane, że już nie moge tak dłużej żyć. mój światopogląd zaczyna walić się od podstaw. właściwie jestem wcieleniem kompromisu, i to koniecznego, i niczym więcej.
|
|
 |
|
mam zbyt wiele blizn, żeby być dobrym. mam wystarczająco wiele blizn, żeby zrobić ci brzydką krzywdę.
|
|
 |
|
odezwij się czasem. ciekawy jestem gdzie i z kim teraz umierasz.
|
|
 |
|
on pyta, dlaczego byłem dziś smutny i ja odpowiadam, i on kiwa głową, bo go bolę w tak wielu niewłaściwych miejscach, w tak wielu zawodzeniach, w takich słowach, że wstyd i żal, i kurwa, że naprawdę, że miało być inaczej, i pyta czy możemy te dwie ostatnie minuty spędzić przytuleni, więc we mnie jest niewiele wiary, ale masa, masa miłości. rozkładam, bezradny, rozkochane ręce.
|
|
|
|