 |
|
już nigdy więcej, nigdy, nigdy, przenigdy nie posłucham serca.
|
|
 |
|
"Powiedz facetowi, że go nienawidzisz, a to będzie najlepszy sex w Twoim życiu. Powiedz mu, że go kochasz, a prawdopodobnie już nigdy go nie zobaczysz"
|
|
 |
|
w domu, zwykle przepełnionym rozmowami, śmiechem, różnymi zapachami, ludźmi, teraz panuje cisza. jest zupełnie ciemno. tylko z najmniejszego pokoju, zza zamkniętych drzwi dochodzi blade światło i ciche popłakiwanie. ciche? chyba nie bardzo, gdyby nie było stłumione poduszką, rozniosłoby się echem po całym domu. ktoś tu znowu ma złamane serce.
|
|
 |
|
Na moim nagrobku niech będzie widniał napis: "Co się głupio gapisz ? Też wolałabym leżeć teraz na plaży !"
|
|
 |
|
no tak. olej mnie jak zaczęło mi zależeć, śmiało.
|
|
 |
|
Mówiłeś mi: "Ty dzielna dziewczynka jesteś, więc dasz sobie radę." Szkoda, że nie widzisz mnie teraz. //bereszczaneczka
|
|
 |
|
Odetchnij, spal szluga, wypij setkę jednym haustem, ale nie rycz. Nie warto./incalculable/
|
|
 |
|
'Skoro nie kochasz nic i nikogo to proszę, dla mnie pokochaj to życie, dobrze? Innego nie będziesz miała, przeżyj je jak najlepiej, obiecaj' powiedział to patrząc mi prosto w oczy, jedyne co mogłam to pokiwać głową i powstrzymywać się od łez, czasem analizuję to co mu obiecałam, a to co robi on, on nie jest fair, więc ja też nie muszę, naprawdę chciałabym przeżyć swoje życie jak najlepiej, ale nie potrafię, nie mam już siły./incalculable/
|
|
 |
|
'Już mi zbrzydło to wszystko i pierdolę ten kodeks. Dziś przytulę Cię tylko po to, by zaraz odejść.'
|
|
 |
|
“I czasem przychodzi taki moment w życiu człowieka, że trzeba zrezygnować, odpuścić, zapomnieć, iść dalej. I nieważne jak cholernie by Ci zależało, jak trudne by to było. Po prostu trzeba.”
|
|
 |
|
Chciałabym, żeby był teraz obok. Mimo tego co się stało, nie tylko z nami, ale też ze światem, w którym żyliśmy, a który zniszczyliśmy tylko słowami, chciałabym wciąż go mieć. Sięgam pamięcią w najdalsze wspomnienia i uśmiecham się do każdego z nich z osobna. Wiem, że byliśmy dla siebie wszystkim, chyba nigdy nie zwątpię, że to co nas łączyło miało w sobie uczucie. Może nie tę najprawdziwszą miłość, bo ona przecież nie kończy się nigdy, ale więź uzależnienia, która mimo wszystko nie pozwalała nam bez siebie żyć. Każdy oddech dedykowany był nam, bo wtedy jeszcze byliśmy 'my'. Co się z nami stało? Jak małe dzieci, którym nudzą się zabawki, znudziliśmy się sobą i chociaż bolało, raniliśmy się z premedytacją, byle tylko mieć powód do skończenia czegoś, co wtedy było wszystkim.
|
|
|
|