głupie teksty, śmieszne teksty, opisy gadu-gadutwój portal społecznościowy

Teksty znajomych użytkownika lizzyb038

stoję na krawędzi siebie  wszystkie ścieżki wokół mnie wirują na ruletce życia  gdzie jutro będę patrzył z nadzieją? tak tu wieje  trudno złapać oddech  ciężko zebrać myśli  może spadnę gdzieś gdzie wcale nie chciałem  nie chciałem tego  to nie ja  nie wiem już  daj mi się się napić  zatopić sumienie  krzyczę słowami piosenek  żeby nie usłyszeć własnych tekstów pisanych codziennością  tak  mogłem wszystko jako szaleniec ale nic bym nie zyskał  pokonałbym każdą górę ale nie pokonałem siebie  gdzieś idę ale nigdzie gdzie manto znaczenie  nie poznaje znaków  wszystko się rozmazało  deszcz zalewa oczy  rozglądam się wokół za ciosem  tu coś jest  czai się  biegnę ale potykam się  zgubiłem mądrość  wypadła mi gdy rozglądałem się za radością  która otarła się o mnie jak podmuch  nigdzie nie powiodła  a w tej próżni pozostawiła w ciemności

zatracony dodano: 2 dni temu

stoję na krawędzi siebie, wszystkie ścieżki wokół mnie wirują na ruletce życia, gdzie jutro będę patrzył z nadzieją? tak tu wieje, trudno złapać oddech, ciężko zebrać myśli, może spadnę gdzieś gdzie wcale nie chciałem, nie chciałem tego, to nie ja, nie wiem już, daj mi się się napić, zatopić sumienie, krzyczę słowami piosenek, żeby nie usłyszeć własnych tekstów pisanych codziennością, tak, mogłem wszystko jako szaleniec ale nic bym nie zyskał, pokonałbym każdą górę ale nie pokonałem siebie, gdzieś idę ale nigdzie gdzie manto znaczenie, nie poznaje znaków, wszystko się rozmazało, deszcz zalewa oczy, rozglądam się wokół za ciosem, tu coś jest, czai się, biegnę ale potykam się, zgubiłem mądrość, wypadła mi gdy rozglądałem się za radością, która otarła się o mnie jak podmuch, nigdzie nie powiodła, a w tej próżni pozostawiła w ciemności

Chyba czas zgasić ten płomyk wolności  chyba nie czas na latanie w oparach euforii  na przekór tym ołowianym chmurom  które są coraz bliżej. Znów złapać wesołe myśli  uwięzić na lepsze czasy  by zmierzyć się z tym co nadciąga  pracując nad tym co jest. Na wąskiej ścieżce  pod wiatr tego świata  skacząc przez kłody  omijając zasadzki  będę szedł w tych zakurzonych łachach aż dojdę do celu  choćby bez ręki albo oka  choćby ze łzami albo na kolanach. Może pozwoli mi dotrzeć  może zapomni  żem się gdzieś szlajał.

zatracony dodano: 4 dni temu

Chyba czas zgasić ten płomyk wolności, chyba nie czas na latanie w oparach euforii, na przekór tym ołowianym chmurom, które są coraz bliżej. Znów złapać wesołe myśli, uwięzić na lepsze czasy, by zmierzyć się z tym co nadciąga, pracując nad tym co jest. Na wąskiej ścieżce, pod wiatr tego świata, skacząc przez kłody, omijając zasadzki, będę szedł w tych zakurzonych łachach aż dojdę do celu, choćby bez ręki albo oka, choćby ze łzami albo na kolanach. Może pozwoli mi dotrzeć, może zapomni, żem się gdzieś szlajał.

Nie muszę tęsknić  nie pragnę nikogo  nie myślę jak mogło być słodko  tak dobrze mi tu  z muzyką na uszach mrużę oczy od rozbłysków Słońca  podnoszę ręce  zanurzam się w powiewach wiatru  przemykam między liśćmi  idę sobie. Uśmiech na przekór zimnym cieniom drzew  trochę zatańczę  trochę pobiegnę  mógłbym teraz utknąć w pętli  nie wracać do nikogo  cieszyć się każdym ruchem ciała  dźwiękiem w uszach  drżeniem przyrody i marzyć  że jestem wiatrem. Może bym zaprosił Cię do tego świata ale już nie wierzę w bratnie dusze.

zatracony dodano: 4 dni temu

Nie muszę tęsknić, nie pragnę nikogo, nie myślę jak mogło być słodko, tak dobrze mi tu, z muzyką na uszach mrużę oczy od rozbłysków Słońca, podnoszę ręce, zanurzam się w powiewach wiatru, przemykam między liśćmi, idę sobie. Uśmiech na przekór zimnym cieniom drzew, trochę zatańczę, trochę pobiegnę, mógłbym teraz utknąć w pętli, nie wracać do nikogo, cieszyć się każdym ruchem ciała, dźwiękiem w uszach, drżeniem przyrody i marzyć, że jestem wiatrem. Może bym zaprosił Cię do tego świata ale już nie wierzę w bratnie dusze.

I znowu ten las  ten jeden nad miastem  jakbym wychodził z parszywego świata do sanktuarium spokoju i porządku. A jednak coś dzikiego  coś przyzywa  a ja słucham  szepty tak ciche  że prawie nie wierze w ich istnienie  tak silne  że czuję całym ciałem i umysłem. Jakaś potęga pierwotna  zew życia nieokiełznanego. Wdycham jego zapach  dotyka mnie wilgotnymi mgłami  czaruje barwami  kształtami i szepcze sprośne wiersze  opowiada herezje o absolutnej wolności. Upajam się tym  pozwalam by mnie pochłonął  ten las i czas  aż unoszę się na myślach uwolnionych z jarzma rozumowania  lecę choć idę  chwytam całą przestrzeń  którą czuję  oddycham energią wyobrażeń. Nagle muszę wracać  muszę kończyć  przecieram oczy  rozglądam dookoła  to nie smutek  to nie strach  to ostatnie wołania przeszłości  to respekt przed czymś większym niż ja  niż ten las.

zatracony dodano: 6 dni temu

I znowu ten las, ten jeden nad miastem, jakbym wychodził z parszywego świata do sanktuarium spokoju i porządku. A jednak coś dzikiego, coś przyzywa, a ja słucham, szepty tak ciche, że prawie nie wierze w ich istnienie, tak silne, że czuję całym ciałem i umysłem. Jakaś potęga pierwotna, zew życia nieokiełznanego. Wdycham jego zapach, dotyka mnie wilgotnymi mgłami, czaruje barwami, kształtami i szepcze sprośne wiersze, opowiada herezje o absolutnej wolności. Upajam się tym, pozwalam by mnie pochłonął, ten las i czas, aż unoszę się na myślach uwolnionych z jarzma rozumowania, lecę choć idę, chwytam całą przestrzeń, którą czuję, oddycham energią wyobrażeń. Nagle muszę wracać, muszę kończyć, przecieram oczy, rozglądam dookoła, to nie smutek, to nie strach, to ostatnie wołania przeszłości, to respekt przed czymś większym niż ja, niż ten las.

Chciałbym napisać Ci coś prawdziwego  powiedzieć Ci coś o mnie ale wczoraj byłem kimś innym  w ciszy odwracam się od złego  niewzruszenie patrzę w cel  w dźwiękach muzyki uśmiecham się do demonów  tańczę nad przepaścią  jutro będę myślicielem a w promieniach słońca utonę w pragnieniach  spale wszystkie w biegu między spadającymi liśćmi. Spotkajmy się gdy mogę kochać  pożegnamy gdy będę kochał tylko wolność  goniąc za czymś zbyt wysoko  może położę się w końcu pod drzewem aby poczuć cały glob  zapłacze nad sobą  wstanę ze zdziwieniem  dlaczego byłem słaby  zaciskając pieści będę szedł przed siebie nie czując nic poza obowiązkiem. Zmienność potencjałów tak wielkich  że mógłbym co zechcę ale wszystko ucieka za kolejnym zachódem. Nie mogę powiedzieć Ci nic więcej  o sobie wie niewiele bo jutro będę kimś innym  daleko od szczęścia lub będąc jego źródłem.

zatracony dodano: 1 tydzień temu

Chciałbym napisać Ci coś prawdziwego, powiedzieć Ci coś o mnie ale wczoraj byłem kimś innym, w ciszy odwracam się od złego, niewzruszenie patrzę w cel, w dźwiękach muzyki uśmiecham się do demonów, tańczę nad przepaścią, jutro będę myślicielem a w promieniach słońca utonę w pragnieniach, spale wszystkie w biegu między spadającymi liśćmi. Spotkajmy się gdy mogę kochać, pożegnamy gdy będę kochał tylko wolność, goniąc za czymś zbyt wysoko, może położę się w końcu pod drzewem aby poczuć cały glob, zapłacze nad sobą, wstanę ze zdziwieniem, dlaczego byłem słaby, zaciskając pieści będę szedł przed siebie nie czując nic poza obowiązkiem. Zmienność potencjałów tak wielkich, że mógłbym co zechcę ale wszystko ucieka za kolejnym zachódem. Nie mogę powiedzieć Ci nic więcej, o sobie wie niewiele bo jutro będę kimś innym, daleko od szczęścia lub będąc jego źródłem.

Pozbierałem myśli z tych nieposkładanych  oddzieliłem serce od rozumu. Pełno dni wciąż takich samych  już nie tańczę pośród tłumu. Patrzę na to co dziś mamy  nie ma już żadnego muru  tylko postawione dawno tamy  z podpisanych przez nas umów. Zaleczyłem moje wszystkie rany  żyję bez obłędu sznurów. Na co jeszcze tu czekamy pośród żółtych liści szumu?

zatracony dodano: 1 tydzień temu

Pozbierałem myśli z tych nieposkładanych, oddzieliłem serce od rozumu. Pełno dni wciąż takich samych, już nie tańczę pośród tłumu. Patrzę na to co dziś mamy, nie ma już żadnego muru, tylko postawione dawno tamy, z podpisanych przez nas umów. Zaleczyłem moje wszystkie rany, żyję bez obłędu sznurów. Na co jeszcze tu czekamy pośród żółtych liści szumu?

nadzieja na co? teksty zatracony dodał komentarz: nadzieja na co? do wpisu 23 września 2021
Znowu dochodzę do ściany. Przedarłem się przez gąszcz kłamstw  które sobie opowiadałem  nadziei płonnych  skrupułów i znowu jestem tutaj  gładka  twarda  bezkresna sciana. Śmieje się  wrzeszczę  rozbijam pieści o litą  nieugientą barierę. Upadam w ciszy  lepiej być tam w gąszczu  mówić że wszystko jest ok  kiedy pytają. Ale teraz kiedy dotykam zimnej powierzchni  jak walczyć z prawdą. Pozostaje szaleństwo  znowu.

zatracony dodano: 14 września 2021

Znowu dochodzę do ściany. Przedarłem się przez gąszcz kłamstw, które sobie opowiadałem, nadziei płonnych, skrupułów i znowu jestem tutaj, gładka, twarda, bezkresna sciana. Śmieje się, wrzeszczę, rozbijam pieści o litą, nieugientą barierę. Upadam w ciszy, lepiej być tam w gąszczu, mówić że wszystko jest ok, kiedy pytają. Ale teraz kiedy dotykam zimnej powierzchni, jak walczyć z prawdą. Pozostaje szaleństwo, znowu.

Całe szczęście  że promienie  które budzą rozwiewają wieczorny mrok  to moje całe szczęście  gdy mogę stawiać kolejny krok. Nie leżę przykuty ciężarem dni i leków  nie słyszę mego serca jęków  potrafię udawać każdy z uśmiechów  kiedy nie braknie mi sił i oddechów. Kiedy nie patrzysz  kiedy zamykam wszystkie drwi  zasłaniam twarz przed losem który drwi. Bez łez  bez w pierś bicia  patrzę w ciemność mojego życia. Gdzieś zapodziałem wszystkie sny  gdzieś znikło ja i ty  zmarnowanych szans góry przede nami  s żyjemy dziś tak bardo sami.

zatracony dodano: 10 września 2021

Całe szczęście, że promienie, które budzą rozwiewają wieczorny mrok, to moje całe szczęście, gdy mogę stawiać kolejny krok. Nie leżę przykuty ciężarem dni i leków, nie słyszę mego serca jęków, potrafię udawać każdy z uśmiechów, kiedy nie braknie mi sił i oddechów. Kiedy nie patrzysz, kiedy zamykam wszystkie drwi, zasłaniam twarz przed losem który drwi. Bez łez, bez w pierś bicia, patrzę w ciemność mojego życia. Gdzieś zapodziałem wszystkie sny, gdzieś znikło ja i ty, zmarnowanych szans góry przede nami, s żyjemy dziś tak bardo sami.

Tyle chciałbym  tyle straconych chwil  tyle oddechów i sił. A Ty ciągle daleko  bez moich pocałunków  bez uśmiechów i dreszczy. Tak łatwo  tak szybko mógłbym być za kilka chwil  rozpalać zmysły do utraty tchu. Bez słów  bez zbędnych zdań  spijalibyśmy ostatki letnich nocy. A później chowałbym się przed własnymi cieniami  które w środku dnia gonią winnych zbrodni. Które dopadają w nocy by zabierać szczęście odzyskanych lat. Twoje oczy  tak mocno wpatrzone jak moje udają  że nie. Nie zapomnę  nie odzyskam  nie mogę. Wszystkie wiatry losu pchnęły mnie w objęcia tego życia  tak daleko. Nawet słowa nie wystarczą alby poczuć bliskość. Ciągle mało  ciągle mało.

zatracony dodano: 3 września 2021

Tyle chciałbym, tyle straconych chwil, tyle oddechów i sił. A Ty ciągle daleko, bez moich pocałunków, bez uśmiechów i dreszczy. Tak łatwo, tak szybko mógłbym być za kilka chwil, rozpalać zmysły do utraty tchu. Bez słów, bez zbędnych zdań, spijalibyśmy ostatki letnich nocy. A później chowałbym się przed własnymi cieniami, które w środku dnia gonią winnych zbrodni. Które dopadają w nocy by zabierać szczęście odzyskanych lat. Twoje oczy, tak mocno wpatrzone jak moje udają, że nie. Nie zapomnę, nie odzyskam, nie mogę. Wszystkie wiatry losu pchnęły mnie w objęcia tego życia, tak daleko. Nawet słowa nie wystarczą alby poczuć bliskość. Ciągle mało, ciągle mało.

To takie przyjemne  gdy oczy płoną od chmur zbryzganych pożegnaniem znikającego słońca  szorstkich lasów  puszystych pól znikających po sobie  jakby świat wdzięczył się do mnie krajobrazami. Wszystko znika za mną i po chwili nie pamiętam szczegółów  po dwóch  nie pamiętam  że widziałem gdy wdycham kolejny zachwyt z fraktali obleczonych kolorową suknią światła. Gdyby tak przywiązać do tych drzew  do tych wzniesień i rzek wspomnienia  wyryte uśmiechy  oddechy  zaklęte w synapsach słowa.

zatracony dodano: 29 sierpnia 2021

To takie przyjemne, gdy oczy płoną od chmur zbryzganych pożegnaniem znikającego słońca, szorstkich lasów, puszystych pól znikających po sobie, jakby świat wdzięczył się do mnie krajobrazami. Wszystko znika za mną i po chwili nie pamiętam szczegółów, po dwóch, nie pamiętam, że widziałem gdy wdycham kolejny zachwyt z fraktali obleczonych kolorową suknią światła. Gdyby tak przywiązać do tych drzew, do tych wzniesień i rzek wspomnienia, wyryte uśmiechy, oddechy, zaklęte w synapsach słowa.

Pragnę  pożądam  tęsknię  żałuję. Wszystko ulatuje jak plewy  jak płatki letnich drzew. Spalam każdą myśl i uczucie  męskim  muszę     nie mogę . Czasem wydostaje z klatki pragmatycznej egzystencji iskry życia i chcę zadzwonić  napisać  pojechać  przytulić  posmakować ust. Iskry gasną schłodzone codziennością  którą wybrałem będąc ślepy. Mam nadzieję  że myślisz o nas czasem  jak ja.

zatracony dodano: 25 sierpnia 2021

Pragnę, pożądam, tęsknię, żałuję. Wszystko ulatuje jak plewy, jak płatki letnich drzew. Spalam każdą myśl i uczucie, męskim "muszę" , "nie mogę". Czasem wydostaje z klatki pragmatycznej egzystencji iskry życia i chcę zadzwonić, napisać, pojechać, przytulić, posmakować ust. Iskry gasną schłodzone codziennością, którą wybrałem będąc ślepy. Mam nadzieję, że myślisz o nas czasem, jak ja.

Moblo.pl
Użytkownicy
Reklama
Archiwum
Kontakt
Regulamin
Polityka Prywatności
Grupa Pino
Reklama
O Grupie Pino
Kontakt
Polecane strony
Transmisja Live
Seriale TV