 |
|
dopiero kiedy byłeś naprawdę daleko doceniłam Ciebie, ile naprawdę znaczyłeś dla mnie.
|
|
 |
|
powiedz, dlaczego gdy jest dobrze szybko przychodzi
dobra koniec
|
|
 |
|
nikt nie przypuszczał że to się tak potoczy,
|
|
 |
|
uśmiech to krzywizna, która wszystko prostuje
|
|
 |
|
jebie mnie to. wisi, dynda i powiewa na halnym.
|
|
 |
|
gdzie takie szczęście do łez?
|
|
 |
|
jak mogłam zgubić się wśród ulic, które znam?
|
|
 |
|
siedziała na krawężniku, u boku ruchliwej ulicy, nie bała się tego, że policja dostrzeże co trzyma w prawej dłoni. liczyło się tylko tanie wino, odpalona fajka i On. męska dziwka, facet bez uczuć, który ją zostawił. a przyrzekała sobie, iż nie zakocha się więcej, nie udało się.
|
|
 |
|
kolejną noc nie ma Ciebie przy mnie, a to, że czuję Cię obok, to tylko wyobraźnia.
|
|
 |
|
i kolejny film z serii, co by było gdyby chciał ze mną być, dzisiaj w nocy, gdy zasnę.
|
|
 |
|
paskudny charakter, zwyczajne dziecko? normalne słowa, słyszałam je nie raz, tak myślą o mnie ludzie, którzy są nieważni i mam na nich wyjebane.
|
|
 |
|
i jest ci trochę szkoda, że było coś między wami, uspokajasz oddech standardowo procentami
|
|
|
|