Jego uśmiech, ten co zawsze wprawiał mnie w dobry nastrój, Jego spojrzenie, pełne tylu marzeń, czułości, skrytej tajemniczości, Jego dotyk, stanowczy, a zarazem delikatny, On.. W całej okazałości.
I tu nie chodzi nawet o to czy się gniewam. nie gniewam się... ja tylko czuję się jak oszukane dziecko ,któremu obiecali lizaka, a potem mu go pokazali i powiedzieli że nigdy go nie dostanie.
Pamiętam każdą wspólnie spędzoną chwilę. A w każdej było coś wspaniałego. Dlatego nie potrafię wybrać żadnej z nich i powiedzieć: ta znaczyła więcej niż pozostałe.