 |
Siedziałyśmy z koleżanką i gapiłyśmy się jak chłopaki grają w kosza. W pewnym momencie podszedł do mnie i zapytał czy z nim zagram, zgodziłam się. Mieliśmy po pięć rzutów do kosza, kto trafi więcej może sobie życzyć od drugiej osoby czego tylko chce. Kiedy wygrałam podeszłam do niego i powiedziałam, że chcę buzi. On z uśmiechem wyszeptał "nawet nie wiesz jak długo na to czekałem"
|
|
 |
Nie łudź się, nigdy o nim nie zapomnisz, ale też bądźmy realistami. Nauczysz się bez niego żyć, powoli odbudujesz swój świat, kawałek po kawałku. Puste dni wypełnisz czymś innym i właściwie to wrócisz w końcu do czasu sprzed poznania go. Nie, nie będziesz kochać go po grób, nie, nie spierdolił Ci życia, a zaledwie kilka miesięcy. Nie myśl, że już nigdy się nie zakochasz, że żaden już nie będzie tak cudowny. Jeszcze nie teraz, a za jakiś czas będziesz szczęśliwa i przytulając się do innego 36'6, podziękujesz losowi, że z tamtym Ci nie wyszło i mogłaś poznać prawdziwą miłość.
|
|
 |
nasze pokolenie, nasączone bólem i łzami, wódką i fajkami. pęknięte serca i poszarpane dusze. sztuczne uśmiechy i sztuczne ciała. fałszywe gesty i dwulicowe zachowania. brudni, puści, zagubieni, samotni
|
|
 |
Naucz mnie tego skurwysyństwa. Tej pieprzonej obojętności na wszystko. Na ludzi, na ich uczucia, na to, co czują, choć nie powinni. Naucz mnie pozorów, jak je stwarzać, utrzymać, nie pogubić się w trakcie ich trwania. Pokaż mi, jak kochać fałszywie, tak starannie to udawać. Jak grać na czyichś nadziejach, marzeniach, jak skutecznie je wykreować, by tak perfekcyjnie je zniszczyć, bez poczucia winy. Zrób ze mnie zimną sukę, taką, która straci wrażliwość, zapomni, czym ona jest, co to znaczy. Zabij moje uczucia, pozbaw mnie ich, bym nie uległa, by nie obudziło się we mnie poczucie winy, i abym nie pękła, nie wycofała się. Chcę niszczyć ludzi, tak, jak Ty. Chcę być zła, nadludzko szydercza, inna. Naucz mnie, naucz mnie wszystkiego, całego pozerstwa, przecież Ty to tak idealnie potrafisz.
|
|
 |
Na początku kochasz, później ją zdradzasz, a na końcu chcesz wrócić. Nie czaję, ale spoko.
|
|
 |
Prawdziwy przyjaciel nigdy nie zapyta 'Po co ?'. On po prostu pójdzie, przyniesie, otworzy i naleje..
|
|
 |
-Powiedziałeś jej że ją kochasz?
-Tak.
-Biedna dziewczyna.
-Dlaczego?
-Bo Ci uwierzyła.
|
|
 |
Było jakoś koło 21. Wracałam zmęczona treningiem. Nagle usłyszałam wyłaniającą się z torby melodyjkę - zawsze dzwoniłeś, gdy wiedziałeś, że mam przechodzić przez ten ciemny park. Czułam się wtedy bezpieczniej. Rozmawialiśmy, gdy nagle zobaczyłam grupę kolesi stojących przy ławce. Powiedziałam Ci o tym. Wiedziałam, że szykują się kłopoty - kazałeś mi grać na czas i rozłączyłeś się. Zdziwiona szłam z trzęsącymi się nogami przed siebie. Typki zaczęli się do mnie rzucać. Próbowałam załagodzić sytuację, ale na marne. Zabrali mi torbę. Nagle zobaczyłam jak w ich stronę biegnie grupa kolesi - to byli Jego kumple. Kojarzyłam ich. W pięć minut swoje rzeczy miałam z powrotem. Spytali, czy nic mi nie jest i zaprowadzili do domu. byłam w szoku, non stop pytając : " ale jak, skąd ? ". W końcu jeden z nich spojrzał na mnie mówiąc : " masz tak zajebistego chłopaka, że dba o Ciebie nawet z odległości. Doceń to ". Uśmiechnęłam się tylko pod nosem, a w oku zakręciła mi się łza.
|
|
 |
Boli, bo kochasz. Gdyby tak nie było już dawno po kolejnej kłótni, po prostu byś odeszła..
|
|
 |
Ktoś złapał mnie mocno za ramię. Odwróciłam się szybko i spojrzałam na niego pytającymi oczyma.
-Porozmawiamy?- Zapytał zdyszany. Obruszyłam się tylko i dalej szłam w swoją stronę.
-Błagam. No cholera, proszę Cię!- Zatrzymałam się. Stanął bardzo blisko mnie, tak, że czułam jego szybki i gorący oddech na szyi. -Czego chcesz?- zapytałam chłodno.
-Spójrz na mnie.- Nie wytrzymałam.-
-Biegniesz za mną pół drogi, żebym na Ciebie spojrzała?!-Krzyknęłam tak głośno, że przechodnie patrzyli na nas z dezaprobatą.
-Tak.- Zaśmiałam się sarkastycznie.
-Tylko tracę czas.- Odwróciłam się na pięcie i ruszyłam dalej. -Chciałem, żebyś to zrobiła, bo w Twoich oczach widać miłość do mnie.- Odwróciłam się znowu.
-Miłość? Widzisz miłość?- Z każdym słowem zbliżałam się do niego coraz bardziej. -To dziwne, bo ja, zawsze, gdy patrzę w lustro, w swoich oczach widzę nienawiść. I choć Cię, kurwa, kocham, to nienawidzę bardziej!- Syknęłam. W jego zaszklonych oczach odbijała się moja twarz.
|
|
 |
„Ewidentnie zaczyna mi czegoś brakować, ale mam na tyle silną wolę, żeby wmówić sobie, że nie chodzi o Ciebie.”
|
|
 |
Tak... Życie jest do d*py, ale ma czasem piękne chwile, pamiętaj o tym gdy zacznie się sypać to pomyśl że jednak świat nie jest takim wypranym z uczuć skur**synem na jakiego wygląda...
|
|
|
|