 |
|
tysiące pomysłów żeby dusza była czysta, tyle samo gorzkich prawd tylko po to by wygrać
|
|
 |
|
nie chcę łapać szczęścia ja chcę ściskać je w garści
|
|
 |
|
tyle razy burzyłem mur między nami, żeby w końcu żyć godnie a nie żyć marzeniami
|
|
 |
|
podziwiam tych, którzy umieją iść na skróty, nie czują nic, kochając sen i nieważne skutki
|
|
 |
|
tak bardzo nienawidzę siebie, gdy płaczesz
tak bardzo pragnę, kiedy w oczy ci patrzę
|
|
 |
|
i życie na kredyt, bo nie chcesz by ktokolwiek wspierał
i o pomoc nie umiesz poprosić nawet przyjaciela
|
|
 |
|
Odpuść kawę, alkohol, nie skręcaj jointów, wszystko jest dla ludzi ale zacznij od początku weź głęboki, oddech...
|
|
 |
|
Patrzysz na mnie, lecz mnie nie widzą
Te całkiem puste oczy...
|
|
 |
|
zimna krew, aż parzy mnie w aortę, jak lodowata wóda z gwinta prosto w mordę
|
|
 |
|
dzwoni przyjaciel - pewnie ustawka na chacie, przy herbacie. gadki o życiu, czy rapie przy piciu, finish z padem w łapie na kanapie
|
|
 |
|
gdy darzysz kogoś dużą sympatią
widzisz w nim swoją duszę bratnią.
dzielisz swój czas, raczysz gadką, w końcu któraś jest tą ostatnią.
|
|
 |
|
najwyższy czas się obudzić, ocucić
i skumać to, a nie się smucić
|
|
|
|