 |
|
Ta bezsenność mnie rujnuje !!
|
|
 |
|
Nic tak skutecznie nie studzi uczuć jak to, że człowiek jest raz za razem odtrącany.
|
|
 |
|
Nic na zewnątrz nie może być gorsze od tego, co dzieje się w mojej głowie.
|
|
 |
|
Muszę upodobnić się do tych, którzy udają normalnych ludzi.
|
|
 |
|
Zacisnęłam z powrotem powieki i zaczekałam aż sen rozwieje się do końca i będę w stanie zmierzyć się z tym nowym dniem i z własnymi wyrzutami sumienia.
|
|
 |
|
Wyobraź sobie, że życie jest grą, podczas której żonglujesz pięcioma piłeczkami. Są to: praca, rodzina, zdrowie, przyjaciele i uczciwość. Przez cały czas starasz się utrzymać je wszystkie w powietrzu. Nagle pewnego dnia dochodzisz do wniosku, że praca to piłka z gumy. Nawet jeżeli ją upuścisz odbije się i wróci. Pozostałe cztery to: rodzina, zdrowie, przyjaciele i uczciwość – zostały wykonane ze szkła. Gdy któraś z nich wypadnie, nieodwracalnie porysuje się, pęknie – lub co gorsza – może się nawet zbić.
|
|
 |
|
"jest jeszcze jednak szansa że będą z Ciebie ludzie" usłyszałam po dobrym zrobionym obiedzie heh xD
|
|
 |
|
Nie czytaj mnie , zabijam powoli .
|
|
 |
|
Nie mieli pomysłu na starość, tak jak wcześniej nie mieli pomysłów na życie. Byli już starsi, niż to sobie wywróżyli w dzieciństwie, i nie wiedzieli co z tymi nadgodzinami począć. Wszystko już się skończyło, kurtyna opadła, trzask krzesełek dawno ucichł, a oni pozostali na pustej scenie z odegranymi już rolami, zostali bez tekstu, bez reżysera i bez widowni. Nie odróżniali już dni, o świętach dowiadywali się z telewizorów i radioodbiorników, wtedy kupowali droższe niż zwykle wędliny, ciasto, butelkę wina i zasiadali w milczeniu do stołu, żegnali się machinalnie przed jedzeniem, wytrzymywali ze sobą przy stole tych kilkadziesiąt minut,
a potem się chowali po kątach, każde przed swój ekranik,
wracali do swoich jaskiń, zapatrzeni w cienie na ścianach. Rytuały przeszły w nawyki.
|
|
 |
|
" jesteś piękna" - " nie prawda" - " dla mnie jesteś piękna!" - " kłamiesz" - " Kocham Cię, nadal myślisz że kłamie?" ... ehhh :* I weź tu się kłuć
|
|
 |
|
I wiesz jak to boli gdy przejeżdżam przez to miejsce gdzie codziennie palą się znicze, wiesz jak to boli jak wspomnienia wracają. Chodź ciesze się bo umarłeś w swoim ulubionym mijsdcu, gdzie w weekendy piłeś ze znajomymi, gdzie pierwszy raz się poznaliśmy, nasz pierwszy pocałunek i wyznanie miłości w ty miejscu. A wiesz co jest najlepsze w tym wszystkim że mimo wszystko że Ciebie tu nie ma, wszyscy robią wszystko tak aby nie zapomnieć tych chwil, w weekendy zamiast palących się zniczy stoi piwo . Nikt nie zapomniał o Tobie chodź nie ma Cię już z nami cztery lata. I dziękuję Bogu za to że mimo wszystko że byłam z Tobą i nie miałam z nimi kontaktu to przychodza na każde moje zawołanie, gdy po Twojej stracie opłakiwałam cały dzień w domu, wynosili mnie siłą w wasze miejsce i byli, i są ... Są zawsze, dziękuję ; *
|
|
|
|