 |
|
"Księżyc staje się Słońcem, noc staje się dniem, ponieważ wewnątrz każdej osoby ukrywa się inna... może piękniejsza...może bardziej nowa...może twoja.."
|
|
 |
|
"Trzeba bardzo uważać, na to co nas otacza ponieważ czasami, niespodziewanie coś może osłodzić nam życie."
|
|
 |
|
To obowiązek zabić go chociaż w myślach.
|
|
 |
|
To nie tak, że jest mi źle, że zadręczam się myślami, że nie wiem co robić i myślę tylko o nas. Że podnosząc kolejny kieliszek, każdy jest za Twoje zdrowie, a widząc spadającą gwiazdę jedynym marzeniem jesteś Ty. I wcale nie chcę o Tobie zapomnieć, nie chcę, żebyś umarł w mojej głowie. Ja doceniam naszą przyjaźń, naprawdę. Ale brakuje mi Twojej bliskości jaką dawałeś mi jeszcze niedawno. Tak bardzo, bardzo mi tego brakuje i żałuję, że byłam wtedy taką wredną suką. Masz prawo mnie ignorować, masz prawo powiedzieć mi wszystkie przekleństwa jakie tylko znasz, co chcesz. Bo dobrze wiem, że będziesz miał rację, zawsze masz. Kurwa, zawsze, wtedy też, mówiąc, że nigdy nie będę wierna. / believe.me
|
|
 |
|
Pokładałam w Tobie całą nadzieję.
|
|
 |
|
Był taki cudowny, był moim wybawieniem z tamtego świata pełnego absurdu, beznadziei i robienia szmaty ze związków, był zaprzeczeniem wszystkich facetów których wtedy znałam, tych poznanych po nim też, pojawił się jakby po to, by udowodnić mi, że w wszystko co sadziłam o facetach i związkach to nieprawda, pokazał ze nie miałam dotąd pojęcia co to znaczy kochać kogoś, kochał mnie i choć rzadko to mówił, to będąc z nim byłam tego całkowicie pewna, nie pozostawiał żadnych wątpliwości, nie grał w gierki, nie ukrywał się, nie manipulował i postawił poprzeczkę tak wysoko, że cholera nie wiem teraz czy powinnam go za to kochać czy nienawidzić, bo po prawdzie to odkąd pamiętam, żyje ze świadomością, ze niczego lepszego nie znajdę już nigdzie.
|
|
 |
|
wystarczy jedno spojrzenie zawierające kilogramy pożądania i namiętności, ułamek sekundy - wargi spotykają się w natarczywym, nerwowym uderzeniu, ręce bez opamiętania rozrywają ubrania brutalnie zrzucając je na podłogę. moment zastanowienia - biurko,schody? może po prostu łóżko, bądźmy chodź trochę standardowi. ale przecież parapet jest idealnym miejscem - trzeba tylko gwałtownym ruchem strącić doniczkę i pozwolić jej rozsypać się na drobne kawałeczki. i już - nierównomierne oddechy, cudownie łomoczące serce, pot spływający po skroniach, Twoje paznokcie bezlitośnie raniące Jego plecy, usta zaczynające błądzić po całym ciele, zęby szczelnie zaciskane w zagłębieniu obojczyków, parujące szyby, szczęście, euforia. po wszystkim blant wypalony przy otwartym oknie przez które zimny podmuch wiatru studzi emocje. / nerv
|
|
 |
|
To właśnie ten facet do którego możesz przyjść zupełnie rozsypana, z oczami zapuchniętymi od łez, o czwartek piętnaście nad ranem a on robiąc Ci ciepłą herbatę i podając blanta nie będzie oczekiwał wyjaśnień, po prostu będzie przy Tobie. To taki koleś z którym wszystkie chwile trwają zbyt krótko. Taki, który swoim skurwysyństwem wzbudza w Tobie sukę - i nagle lądujesz gdzieś pod nim, ciężko dysząc i zostawiając bolesne ślady na jego plecach. Taki który zaraz po tym zmieni się w nostalgicznego mężczyznę i wspólnie z Tobą do wschodu słońca rozważał będzie nad fenomenem Waszej relacji bądź nad nienormalnością świata. Facet w którym dostrzegasz ogrom wad,ale ostatecznie stabilizuję się na pierwszym miejscu w hierarchii Twoich wartości. To właśnie On. Mój, nieidealny, niezastąpiony. / nerv
|
|
 |
|
Narodziłam się bezsilna, abyś nigdy się mnie nie lękał.
|
|
 |
|
Zmienię się. Tak postanowiłam. Zamknę się w sobie, schowam wszystko to, co każdy wielbi we mnie gdzieś głęboko, przestanę rozmawiać, zwykle mówiłam zbyt dużo, częściej będę zamykała oczy, samotne, codzienne spacery, krótkie napady śmiechu i płaczu, na zmianę. Będę przytakiwała głową, na przywitanie podam Ci rękę, nie oczekuj słów, nie chcę śniadań i kolacji, przestanę jeść. Wyciszę dźwięki, skasują playlistę, spalę wszystkie zdjęcia, skończę z treningami. Zmienię się, może wtedy zrozumiesz./nieracjonalnie
|
|
 |
|
Czemu jest ten jebany 15 grudzień i siedzę tu, przed laptopem z lampką wina i myślę o tym co było i co mogłoby się wydarzyć? Dlaczego po raz kolejny mam wrażenie, że to tylko moja wina, że to ja spieprzyłam. To tak dołujące uświadomić sobie, że jedyna rzecz, na której mi zależy tak perfekcyjnie zjebałam. Jedyna rzecz, która wychodzi mi perfekcyjnie. I nie mów, że się wszystko ułoży, że dam radę i że przecież kogoś sobie znajdę, kogoś lepszego, bo taka jest kolej losu. Nie. Nie, nie, nie. Nie mów tych bredni. Przecież kurwa to ja wszystko pieprzę, przecież to ja olewam wszystkich na każdym kroku, przecież to ja całuję się z 5 facetami na jednej imprezie. Nadal utwierdzasz, że ktoś będzie w stanie to wszystko ogarnąć? Och, nie pierdol, przecież nie musisz mnie pocieszać. / believe.me
|
|
|
|