 |
|
' skąd we mnie twego ciepła taki głód...? '
|
|
 |
|
było zimno i padał śnieg. podążaliśmy do domu. w pewnej chwili wziął mnie na ręce. krzycząc żądałam aby mnie puścił. -cholera jasna. postaw mnie już.! -jak chcesz.-powiedział z uśmiechem. idąc w stronę rowu. no i git siedziałam w rowie. -zadowolony?-zapytałam wkurzona. -bardzo. -będę tu siedzieć do puki mnie nie wyciągniesz.-krzyknęłam za nim. odwrócił się. -ehm.- wszedł w bramę do domu. poprawiłam się. i siedziałam dalej. po kilku minutach zobaczyłam go idącego w moim kierunku. -idziesz.?-zapytał. pokręciłam przecząco głową. -cholera jasna. jak mi jeszcze raz powiesz, że to ja jestem uparty to ci to przypomnę.- powiedział. biorąc mnie na ręce. uśmiechnęłam się. -no widzisz. wyszło na moje.- powiedziałam całując go w policzek.
|
|
 |
|
Kiepsko grasz. Musisz postarać się bardziej, jeżeli chcesz abym Ci uwierzyła.
|
|
 |
|
Z dnia na dzień była coraz słabsza, jej ciało stawało się wrakiem, jej oczy całe podpuchnięte, włosy poplątane, a dusza? Co z duszą? Co się stało z dziewczynom, która tryskała radością? Przed oczami wyłącznie widziała siebie całą we krwi, w rozdartej bluzce i spódniczce, zranioną przez brutalnego złoczyńce. W jej psychice wirowały myśli. Ciągle zadawała sobie pytanie, dlaczego na nią to trafiło, dlaczego przeżyła.
|
|
 |
|
Role sie odwróciły, to teraz ona ma adoratorów, wokół Ciebie nikogo nie ma, dziwisz się?
|
|
 |
|
Zastanów się zanim coś powiesz, bo wykrzyczane słowe kierowane przez emocje mogą okazać się największą porażką w Twoim życiu.
|
|
 |
|
Człowiek ciągle szuka w kimś problemów i jego wad, dlaczego najpierw nie spojrzy na siebie? Przecież w tym tkwi cały sens istnienia. Każdy powinien swoją osobe pielęgnować i ustawiać, a nie innych. Nikt nie jest idealny.
|
|
 |
|
'Powracające przed oczami retrospekcje.'
|
|
 |
|
twój zapach ciągle przy mnie jest, moje ciało nim przesiąkło.
|
|
 |
|
bez internetu dałabym rade żyć... bez ciebie, nie.
|
|
 |
|
-chciałabym. żeby za mną tęsknił.-powiedziałam do koleżanki na przeciwko. wpatrując się w swoje buty.-uważ...-nie dokończyła. poczułam jak ktoś łapie mnie w pasie i dociska do siebie. sparaliżowana strachem zaczęłam się wyrywać. wściekła odwróciłam się z ochotą zasadzenia komuś pięścią. -a skąd wiesz, że nie tęsknie.? -powiedział przybliżając usta do mojego nosa. - tęskniłem. - i to do cholery było powodem tego, że mnie wystraszyłeś?-krzyknęłam. -sprawdzałem tylko twój orient. - wzruszył ramionami mój chłopak...
|
|
|
|