-cholera znowu rozlałam tymbarka.! -krzyknęłam. -a ty co miałeś na kapslu.? ja miałam 'tak'. - podał mi kapsel. -eee podmieniłeś go? -zapytałam zdziwiona. czytając po raz kolejny te trzy słowa. 'wyjdziesz za mnie' -żartujesz prawda.?-wyszeptałam. -nie żartuje. masz przerąbane kochanie zgodziłaś się.-powiedział śmiejąc się.
-spójrz tam...-przez okno było widać moich sąsiadów. starsze małżeństwo siedziało na schodach przed domem -mam takie marzenie...-wyszeptałam. staliśmy przytuleni przyglądając się im. - jakie?-zapytał. -zostań osobą z którą będę tak siedzieć za kilkanaście lat...
Ironia losu coraz bardziej zaczynała jej doskwierać, a wręcz ją pokochała. Dzieje sie wszystko na przekór, a wstrętna ironia nawet nie zapytała ją o zdanie.
Czy mam na czole etykiete ' jestem naiwna'? Nie.To skoro nie to dlaczego ciągle ktoś się mną bawi jak zabawką, a następnie odstawia w kąt i o niej zapomina?