 |
|
nie zadawaj pytań, to nie usłyszysz kłamstw
|
|
 |
|
zal jest chyba bardziej ciężkostrawny od prawdy, trawisz go samotnie, chcąc by było tak jak dawniej
|
|
 |
|
samotność to taka straszna trwoga, kiedy zostają tylko zdjęcia po tak wielu osobach
|
|
 |
|
te kilka słów może uratować dziś, mów do mnie i nie pozwól mi iść
|
|
 |
|
chyba jestem zły, bo nie jestem z, a obok między sercem i głową, mną a Tobą, między ciszą i rozmową
|
|
 |
|
kiedy Ty kochasz mnie ja mówię ‘daj spokój skarbie’, brakuje mi już sił, przez Ciebie wyglądam marnie
|
|
 |
|
znam dobrze stan ten, upadków uniesień, namiętne lato, też depresyjną jesień
|
|
 |
|
wiem doskonale ile kosztuje samotność
|
|
 |
|
spójrz mi na ręce, gdy przyjdę nocą i weź moje serce na chwile bym odpoczął
|
|
 |
|
cały ten świat jest kurewskim oszustwem, rozsypuje szczęście na potłuczonym lustrze
|
|
 |
|
szczęście, że poznałem setki osób, no bo mogłem z nich wybrać tych, których warto mieć obok
|
|
 |
|
żongluję szczęściem, czasem mi wypada z rąk
|
|
|
|